| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ABORYM

?Dirty?

Agonia Records (2 CD 2013) 

Nie do końca czaję zwrot akcji w wykonaniu ABORYM, który postanowił przyjąć ofertę od dysponującej pewnym potencjałem, ale jednak dalszoplanowej firmy, jaką jest Agonia Records. W Season Of Mist Records stanowili mimo wszystko także o tym, że francuski label koncentrował wokół siebie i nadal koncentruje zespoły nie dające się zmierzyć komercyjnym pułapem. Możliwe, że nieco nagięli sytuację i relacje z tym wydawcą bardzo nierównymi albumami, już nie tak rewolucyjnymi lub choćby przekonującymi, jak te dwa pierwsze, czyli ?Fire Walk With Us? czy ?Kali Yuga Bizarre?, ale to już tylko takie moje osobiste domysły. Faktem natomiast jest, że po nieco rozczarowującym ?Psychogrotesque? z 2010 roku potrzeba im było trochę oddechu, by przygotować kolejny album, który przekona, że zespół będący w końcu jednym z protoplastów industrialno-eksperymentalnego oblicza black metalu jest w stanie jeszcze dokopać i przekonać do siebie niedowiarków. Prace nad ?Dirty? trwały dość długo, ale nie powinno to dziwić, skoro udało im się stworzyć nie tylko pełny album, ale także materiał na dodatkowy dysk z trzema coverami, premierowym utworem i dwoma na nowo nagranymi kawałkami z dwóch pierwszych, jak dotąd najważniejszych albumów ABORYM. I tutaj pytanie z mojej strony do wydawcy: dlaczego nie udostępniono ich do recenzji? Mamy do nich prawo, skoro nie możemy otrzymać fizycznych materiałów promo, choć od lat wielu wspieramy Agonię, a ja nie zamierzam ich ściągać z podejrzanych miejsc, gdyż nie należę do osób wspierających pirackie sposoby zdobywania muzyki i jednocześnie, póki co, zakupu ?Dirty? w pełnej wersji nie uznaję za obligatoryjny. Jeśli wydawca uznaje więc to wydawnictwo za dwupłytowe i stanowiące całość, niech nie spodziewa się, że odniosę się do niego na podstawie opinii kilku podstawionych, obdarowanych nie wiadomo dlaczego pełną wersją mediów i druga płyta już na ?dzień dobry? otrzymuje ode mnie zero punktów. Jakimś cudem wiele innych firm, włączywszy w to rzeczone Season Of Mist Records nie działa w taki sposób, jak Agonia i prasę ma na ogół dobrą, a przede wszystkim obiektywną. Profesjonalizm przyciąga profesjonalistów - prawda stara jak świat? Ograniczając więc odbiór wyłącznie do premierowych utworów, ja wyciągam wnioski jak najbardziej pozytywne, bowiem ABORYM nie poszedł w stronę na pozór łatwego, a nie osiągalnego przez nich mainstreamu, a w zamian za to pociągnął wątki z wszystkich poprzednich płyt, by stworzyć rzecz wciągającą, elastyczną i zarazem ekstremalną w swojej formie. Każdy z jedenastu utworów przynosi kawał współcześnie brzmiącego metalu z odnośnikami do industrialnego, symfonicznego i eksperymentalnego black metalu z poprzednich kilkunastu lat. Na ?dzień dobry? dostajemy porcję ekstremistycznego black metalu z maszynowymi zgrzytami, mechanicznie pulsującą rytmiką i szalonymi gitarowymi solówkami w ?Irreversible Crisis?. Dodając do tego brudne, black?owe skrzeki i pokrzykiwania w refrenach niczym wyjęte z najbardziej zwariowanych numerów KORN można sobie wyobrazić (dla niektórych będzie to paradoks), że ABORYM znowu wychodzi jak najbardziej na prostą. W żaden sposób nie upraszcza swojego przekazu i chociaż wchodzi czasem w klimaty bardziej skażone czystszym pod względem formy electro czy industrialowi, w czym wcale nie ustępują rasowością temu, co swego czasu wyprawiały MINISTRY, NINE INCH NAILS czy SKINNY PUPPY, to są to istotne, ale tylko jedne z wielu wątków w tej mimo wszystko black metalowej maszynie. Echa MYSTICUM są tutaj wciąż mocno słyszalne, wiele podobnie potraktowanych elementów znamy dzięki ANAAL NATHRAKH, BLACKLODGE, THE WICKED i LA DIVISION MENTALE, ale pamiętajmy, że ABORYM był jednak pierwszym po MYSTICUM zespołem, który aż tak bardzo pozwalał sobie na odważne eksperymenty w ramach opętańczego black metalu i co rusz zaskakiwał nieortodoksyjnymi pomysłami. Ktoś oczywiście stwierdzi, że ?jaki to black metal, gdy tyle tutaj sampli i kombinowania z brzmieniem?!?, ale ja będę stał po stronie włosko-norweskiego bandu, który zgrabnie, lecz przy tym radykalnie pozestawiał te elementy układanki, a ?Dirty? siecze i miażdży bardzo konkretnie. Elektroniki jest, owszem, dużo i przewija się w praktycznie każdym kawałku, ale ma ona za zadanie podbijać atmosferę grozy, groteski, strachu i czegoś nieludzkiego jeszcze bardziej. Oczywiście, jeśli ktoś kręci nosem na takie mikstury, nie lubi, gdy black metal wychodzi poza ramy monotonnego, nieczytelnego skrzeczenia, gitarowego bzyczenia i niemiłosiernego obtłukiwania zestawu perkusyjnego, będzie zniesmaczony, że z tą zasadą zrywają Fabban, Bard ?Faust? Eithun i ich koledzy, jednak dobrze jest, gdy pewne bariery są przekraczane, a jednocześnie Zło ukazuje swoje jeszcze bardziej okrutne oblicze. Może jeszcze potrzeba sporo czasu, by ?Dirty? dotarło do tych, którzy zachwycali się pierwszymi dwoma albumami ABORYM (mi również), ale widać, że powrót do sprawdzonych motywów zapodanych w odświeżonej konfiguracji wyszedł na dobre (ekhm, złe) tej ekipie. Choróbstwo sączy się z tych utworów, a spotkanie z numerem tytułowym, z ?Raped By Daddy? czy ?Face the Reptile? aż boli. A ponieważ dzieje się tu wiele nietypowych rzeczy, np. wyskakujących znienacka ?czystych? wokali, momentów wręcz podniosłych, melodyjnych, prawie że heavy metalowych solówek i gwałtownych przeskoków do dźwiękowej cyber-przestrzeni, to można uznać, że w swojej kategorii ten zespół znowu zaczyna rozdawać karty.

ocena:  9/ 10

www.aborym.it


www.myspace.com/aborym666


www.facebook.com/aborymofficial


www.agoniarecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót