| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ADE

"Spartacus"

Blast Head Records (CD 2013) 

Spartakus to niewątpliwie jedna z najbardziej 'metalowych' znanych historii postaci i jak się okazuje nie tylko jej. Kto zapomniał bowiem o głośnym filmie Stanleya Kubricka i Anthonego Manna z 1960 roku o tym samym co widniejący u góry tytule? Żywy symbol buntu przeciw niewolnictwu stał się inspiracją również dla włoskich deathmetalowców z formacji ADE i nic dziwnego, gdyż tak w zasadzie ciężko o lepiej pasujący do organizowanej przez zespół muzycznej, epickiej zadymy autorytet, jaki wiązałby się równocześnie z historią jego narodu. To mniej więcej tak jakby Nergal ryczał do mikrofonu o Bohaterach Powstania Warszawskiego, gdyby oczywiście nie dzielił ezoteryczno-okultystycznego konika z panem Azarewiczem. O pierwszym skandaliście współczesnej polskiej estrady - że tak zrymuję - wspomniałem nie od parady, bo ADE to przede wszystkim dość techniczny w swej formule death metal zespolony w jedną, nierozerwalną całość z miejscowym dla muzyków folkiem. BEHEMOTH, który gdzieś na etapie "Zos Kia Cultus" zaczął jechać z podobnymi patentami, dzieli z nimi część gatunkowego poletka i gdy tylko mowa o ADE jest wymieniany przy bardzo wielu okazjach. Wraz z tą pojawiają się również takie nazwy jak NILE, EX DEO, od siebie obowiązkowo dorzucić pragnę tu jeszcze SEPTICFLESH i zdradziwszy, że wokalista Flavio śpiewa w ADE wysokotonalnym growlingiem (skojarzenia z gardłowymi takich grup jak OBSCURA czy ASPHYX na pewno nie będą pozbawione zasadności) uważam rzecz za prawie przybliżoną. Prawie, bo przecież to, co dzieje się w stricte śmierćmetalowej warstwie utworów grupy więcej ma wspólnego z math metalowym wycinaniem DECAPITATED, DEIVOS, OUROBOROS czy BEHEADED, aniżeli z tym, czym raczymy się słuchając np. "In Their Darkened Shrines" czy "Communion". Według mnie nie można tu również nie wspomnieć o okazjonalnych co prawda, acz bardzo silnie uwypuklających się elementach black metalu. W marszowym, okraszonym bitewnymi samplami początku "Mars Unpredictable Favour" bardzo wyraźnie czuć mardukowego ducha, który odzywa się już wcześniej w "Crixius Flags of Dishonor" i kilku innych kawałkach. "Mars Unpredictable Favour" to również mój ulubiony wycinek tej płyty. Pojawia się w nim wyciszenie. Takie, w którym odsłania się ilustracyjne tło, jakie najczęściej kończy jakiś metalowy numer, z tym że tutaj, zupełnie nagle, bez jakiejkolwiek gry wstępnej, taktownej zapowiedzi czy uczciwego ostrzeżenia wybucha prawdziwa brutal deathowa zawierucha! Tę przecudnie natłukującą perkusję sprawnie obsłużył nie kto inny, a sam George Kollias, którego żadnemu zwolennikowi wspomnianego NILE nie ma potrzeby przedstawiać. Wspomógł on tu zespół sesyjnie, z całą pewnością dodając całemu materiałowi profesjonalizmu. Chociaż, czy ja wiem? Przecież pozostałe instrumenty brzmią tu nie mniej zwinnie i precyzyjnie! Wystarczy posłuchać jak odpowiedzialny za te ludowe (od fletu przez oud aż po lirę) Simone posplatał swoje wyroby z gitarowo-technicznymi wywijasami Fabia i Messora, co uwidacznia się pod każdym numerem w ich spisie, a 'rzuca w uszy' już w pierwszych "Betrayer From Thrace" czy "Sanguine Pluit In Arena". Uzupełniony przez basistę Caligvlę skład może zaskarbić sobie w przyszłości reputację ekipy najprawdziwszych ekspertów od metalizowania etnicznych brzmień, nawet jeśli byli już przed nimi inni. Mimo pewnych dosłownych nawiązań do twórczości wyżej wymienionych grup "Spartacus" jest płytą wielką, eksplodującą milionem pomysłów, których stopień zróżnicowania niech odda fakt, że "Divinitis Victus" zaczyna się punkującym riffem, jaki po pominięciu etapu technicznego szlifowania, bez problemu mógłby rozpocząć jakiś utwór np. TOXIC HOLOCAUST czy obecnego DARKTHRONE. Porządna, epicka historia nie powinna zostać skwitowana byle jakim finałem i oto jest. "For Everything To Be the Same?" czaruje i miażdży zarazem efektywnie opiłowanymi figurami gitar, przeskakującymi w pewnym momencie z lewego do prawego kanału w systemie stereo, toczącymi bój z jak zwykle fenomenalnie dokładną i złożoną, choć organiczną zarazem perkusją Kolliasa. ADE oferuje muzykę na wskroś deathmetalową, folkmetalową (czy nazwijcie sobie to jak chcecie), lecz równocześnie wyrafinowaną, skierowaną przede wszystkim do znudzonych nic nie wnoszącą do gatunku twórczością, choć oczywiście nie tylko do nich.

ocena:  9/ 10

www.facebook.com/adelegions


myspace.com/adeproject


www.youtube.com/user/adelegions


www.blastheadrecords.com


autor: Kępol



<<<---powrót