| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BROKEN SWORD

"Nest of Evil"

własna produkcja zespołu (CD 2009 ) 

A oto i trzeci materiał nadzwyczaj konsekwentnego i cierpliwego BROKEN SWORD. Nie nagrywają co rok, wciąż szukają swojego miejsca i oznak większego zainteresowania. "Nest of Evil" to właściwie kontynuacja tego, co pojawiło się już w sporym zakresie na poprzednim materiale pt. "Angel With Darkest Heart". Mam jednak wrażenie, że warszawiacy nie chcą już zanadto kombinować (np. pozbyli się klawiszy), za to przykręcili tempo, postawili na diaboliczny klimat, choć wciąż obracają się gdzieś w kręgu technicznego grania łączącego elementy death, thrash i black metalu, bez szczególnego nacisku na któryś z nich. Można więc rzec, że to taki swoisty misz-masz, tygiel różnych pomysłów pod wspólnym hasłem "bądźmy ekstremalni, ale nie ograniczajmy się tylko jednym kierunkiem". Stąd obok szybkich fragmentów trochę tych cięższych i bardziej walcowatych, tu i ówdzie poszarpanych i bliższym death-core'owi, w innych miejscach dominują średnie tempa, BROKEN SWORD nie zapomniał też o klimatycznym wtręcie w numerze tytułowym i o tym, że ważna jest melodyka. Nie do końca typowa i rozumiana w prosty sposób, ale jest. I w tym, jak to powiadają mędrcy, tkwi istota rzeczy. Warszawska kapela poszła znacząco w stronę tak zwanej "greckiej" szkoły black metalu, z tym, że nie jest to już ta wczesna prostota pierwszych płyt ROTTING CHRIST czy NECROMANTII, a raczej nowsze wcielenie tych i innych grup z Hellady. Rzecz w tym, że istnieje podobieństwo poprzez specyficzne potraktowanie wokaliz, tworzenie mrocznego, quasi-sakralnego nastroju i melodyczne leady gitar. O wokalach chciałbym dodać jeszcze słówko, bo na "Nest of Evil" brzmią jeśli nawet nie perfekcyjnie, to na pewno ciekawie i są maksymalnie urozmaicone. Growle, wrzaski i pokrzykiwania pojawiały się już na poprzednim materiale BROKEN SWORD, ale coraz śmielej Artur Wyszomirski pozwala sobie na demoniczne, wyśpiewane niskim głosem inkantacje i kilka eksperymentów z przetwornikiem dźwięku. Dzięki temu i coraz ciekawszej oprawie muzycznej (poza trochę słabo brzmiącą perkusją) to najlepszy jak dotąd zestaw utworów przygotowanych przez ten zespół, a ja zwracam Wam szczególną uwagę na kawałki "End of Mankind", tytułowy, "Sermon of Serpent" i "Lord of Destruction". No i zdecydowanym plusem wydawnictwa jest opakowanie z bardzo grubej tektury, które można umownie nazwać digipakiem, ale prawdę powiedziawszy rzadko spotykałem się do tej pory z takich wyglądem i... ciężarem tego typu opakowania.

ocena:  7/ 10

www.brokensword.eu


www.myspace.com/brokenswordpoland


autor: Diovis



<<<---powrót