| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

COLD COLOURS

?Cold Colours?

Sleaszy Rider Records (CD 2013) 

Najwidoczniej najważniejszy w amerykańskiej orkiestrze COLD COLOURS muzyk, jakim jest Brian J. Huebner wyciągnął pewne wnioski obserwując wiele innych, niekoniecznie metalowych zespołów i czwarty album zatytułował nazwą swojego bandu. Różnie można to interpretować, bo dla niektórych wiąże się to niejako z nowym początkiem, ale akurat w tym przypadku do końca tak nie jest. O ile nie znam osobiście pierwszych dwóch krążków i mogę jedynie bazować na recenzjach i opisach z różnych źródeł, to poprzedni materiał pod tytułem ?The Great Depression? dane mi było poznać i chociaż dzieło nie było to wybitne, to słuchalne było na pewno. Amerykanom nie często zdarza się tak mocno wchodzić w europejskie dziedzictwo i oddawać tego ducha w sposób w miarę wiarygodny, a taki był tamten stuff - odnoszący się w dużej mierze do szwedzkiego melodic death metalu, fińskiej melancholii tamtejszych kapel czy czegoś z pogranicza gothic i black metalu, do tego jeszcze mocno podprawionego pewnymi elementami thrashu i paru innych wpływów. Bywa, że takie mikstury są mocno przekombinowane lub świadczą o niezdecydowaniu i braku konsekwencji, ale akurat ?The Great Depression? nie brzmiało tak źle, jak może wynikać z opisów. ?Cold Colours? powstał po około dwuletniej pauzie, w czasie której Brian z kolegami nie próżnował i dostarczył dziewięć premierowych numerów, które ponownie jadą dość szerokim pasmem inspiracji, z których tym razem COLD COLOURS złożyło bardziej spójną i bardziej określoną całość. Pierwsze minuty uderzają mocnymi gitarowymi akcentami, które mieszczą się gdzieś między AT THE GATES, EDGE OF SANITY, OPETH, AMORPHIS, SWALLOW THE SUN, ROTTING CHRIST i MOONSPELL, a korzystając z dość przypadkowego zestawienia, że przesłuchiwałem po sobie nowy album CARRIER FLUX tworzonego przez jednego z muzyków ongiś związanego z COLD COLOURS oraz wzmiankowanego przed momentem znowu cofamy się w czasie o jakieś 16-18 lat i mamy wysyp klimatycznego metalu. Mam przy tym wrażenie, że amerykański band dowodzony przez Mr Huebnera wyczuł zapotrzebowanie słuchaczy na rzeczy spod znaku MY DYING BRIDE i już prowadzony potężnymi riffami ?This Devotion? oraz następujący po nim ?Suffering God? mocno czerpią z twórczości jednego z najbardziej inspirujących całą scenę ?smutniejszego? metalu, ale nie jest to li tylko klisza takich czy innych utworów Brajdów. W rozpoczynającym się akustycznym fragmentem ?A Loss of Faith? następuje kolejna wolta w bardziej black/gothic?owe rejony, a jeszcze dalej znowu mieszają się ze sobą wpływy skandynawsko - brytyjskie, a to za sprawą melodyczno - melancholijnych rozwiązań. W ?Silent Speech? z kolei, za sprawą wokali, blisko jest stylistyce, do jakiej przyzwyczaił przez lata MOONSPELL. COLD COLOURS jeszcze nie zagraża tym najlepszym w atmosferycznym metalu, ale dość lekko wychodzi im nawiązywanie do tego, co było w nim najbardziej atrakcyjne. Emocji w każdym razie na tym albumie nie brakuje? Mocne siedem punktów się należy.

ocena:  7/ 10

www.coldcolours.com


www.myspace.com/coldcolours


www.facebook.com/coldcoloursmetal


www.reverbnation.com/coldcolours


www.sleaszyrider.com


autor: Diovis



<<<---powrót