| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HELLLIGHT

?No God Above, No Devil Below?

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2013) 

Mamy rok 2013, a dzięki najnowszej płycie HELLLIGHT znowu mamy możliwość cofnąć się do głębokich lat 90-ych i rodzącego się ruchu doom/death metalowego. Po epickim i monumentalnym ??And Then, the Light of Consciousness Became Hell? zastanawiałem się jaką strategię obierze ten brazylijski band i czy nadal będą podążać tropem nieco archaicznego, ale jakże czarownego grania, czy może pójdą śladem nowoczesnych kapel z tego kręgu i postawią na ciężar kosztem dobrych melodii. Na całe szczęście zdecydowali się czerpać ze stareńkiego grania, które powywracało do góry nogami pewne szablony pojmowania metalu. Kiedy na scenie pojawiły się PARADISE LOST, TIAMAT, TYPE O NEGATIVE i im podobne, to zauważyłem, że do sklepów muzycznych po kasety zaczęli przychodzić ludzie kompletnie nie kojarzący się wizualnie z typowym metalem. To był pewien przełom kulturowy, ale dotyczył on też i tych, co wcześniej tylko thrash metalem czy tradycyjnym heavy metalem ?oddychali?. Ja sam byłem zdumiony klimatem tego typu muzy i po dziś dzień z przyjemnością odsłuchuję sporo powstałych w połowie lat 90-ych pozycji z kręgu atmosferycznego metalu, bo tak to się wówczas ogólnie określało. Co ma z tym wspólnego HELLLIGHT i ich nowe dziełko pt. ?No God Above, No Devil Below?? Ano tyle, że mam uczucie, że tamte czasy powróciły i znowu można zachwycać się z lekka surowo brzmiącym, a kryjącym tyle emocji i różnych detali klimatem doom metalu wywodzącym się w prostej linii od tamtych kapel, ale nie pozbawionych elementów epic, progressive czy funeral doom metalu. Na nowym albumie Brazylijczycy używają jakby więcej czystych wokali, które chwilami ?idą po bandzie?, ale ich urok polega na podbijaniu jeszcze silniej prostej, acz skutecznej melodyki w długich najczęściej kompozycjach. Więcej tu też stonowanych, wręcz melancholijnych fragmentów, które opierają się na szeptanych wokalach, akustycznych gitarach i dyskretnie falujących klawiszach, a gitary wygrywają jeszcze więcej heavy metalowych wręcz solówek (doskonały przykład to zaczynające się bardzo maidenowsko, a potem improwizujące bez końca solo w ?Legacy of Soul?). Tak jest na przykład w dużej części ?Shades of Black?, ale tego typu momenty przewijają się do końca jeszcze parokrotnie (?Legacy of Soul?). Nie brakuje tu oczywiście ciężkich gitarowych riffów i ekstremalnych growli (np. w kojarzącym się trochę z UNHOLY ?Path of Sorrow?), jednak HELLLIGHT więcej uwagi poświęca kreowaniu dostojnego, majestatycznego i genialnego w swojej prostocie klimatu odnoszącego się tak do klasycznego doom metalu (gdzieś tam pobrzmiewają echa CANDLEMASS), jak i rocka progresywnego, a w zamykającym płytę można dostrzec też wpływy muzyki klasycznej. Zaskakujące jest to, jak błyskotliwie to się prezentuje w wykonaniu tego zespołu i jak świeżo, choć przecież nowatorscy ci muzycy nie starają się być ani przez minutę. Idą więc w tę samą stronę, w jaką zmierza na przykład SATURNUS - od lat niezmienny w trzymaniu się pewnej formuły, ale tak samo urokliwie się prezentujący. HELLLIGHT jest więc ostoją atmosferycznego metalu i nie są wbrew pozorom elementem ruchu retro, choć mocno do niego nawiązują. Na jesienne i zimowe wieczory ta płyta jest wręcz wymarzona i myślę, że przetrwa wiele kolejnych sezonów jako nowy klasyk takiej muzycznej konwencji.

ocena:  9/ 10

www.myspace.com/helllight


www.facebook.com/helllightdoom


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót