| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LYCUS

?Tempest?

20 Buck Spin Records (CD 2013) 

Ubogie do niedawna pod względem sceny doom/death metalowej Stany ożywiły się ostatnimi czasy i zgodnie z wszelkimi prawidłami, że globalizacja ogarnia coraz silniej cały świat nie powinno zdziwić, iż LYCUS działa na Zachodnim Wybrzeżu, a za swoją centralę obrało sobie Sacramento. Najpierw powstało ?Demo MMXI?, które stanowi zarzewie dla tego, co powstało dwa lata później pod tytułem ?Tempest?, a tutaj muzycy poszli mocno do przodu i czerpiąc z bogatej studni ekstremalnych dźwięków oferują rzeczy walcowato ciężkie, a przy tym melodyjne i nie ograniczające się do jednostajnego epatowania taką czy inną formułą. Co prawda pierwszy numer pt. ?Coma Burn? to monolityczny, oparty na sprawdzonych składnikach fragment, który przez 11 minut i 38 sekund z mozołem wglebia słuchacza masywnymi riffami, gardłowymi rykami i spowolnioną rytmiką, ale sporo się tutaj dzieje. Z jednej strony LYCUS zbliża się do bogatego w dźwięki rzeźbienia w rodzaju EVOKEN, co oznacza, że sporo tutaj akustycznych ozdobników i zdarzają się gęste zagrywki bliższe black/doom metalowi, a jednocześnie nie ucieka od melodycznych akcentów niewątpliwie mogących powstać spod pióra muzyków MY DYING BRIDE i całej masy inspirujących się Anglikami grup. Procentuje to na tyle, że samo nabudowywanie przeróżnych dodatków na pewnej kanwie oraz przemiany wokalne na nieco bardziej chóralne nie nużą i nie drażnią monotonią. Oczywiście pewne rzeczy można by tu zrobić inaczej, ale i tak, jak na debiutantów, nie jest źle. Kontynuację takiego podejścia do muzycznej materii otrzymujemy w nieco krótszym, bo trwającym ?tylko? dziewięć i pół minuty ?Engravings?, ale sama potęga ciężaru połączonego z powikłaną melodyką i prawie że post-blackowym zgęstnianiem atmosfery wynagradza oczekiwania, że nie będzie to żaden tam klon produkcji z przeszłości. Można by tu oczywiście wymienić co najmniej kilka nazw, które podejmują taki temat podobnie, ale LYCUS broni się brzmieniem, jakiego nawet nie chwilę nie można określić jako syntetyczne. Nawet pojawiające się tu i ówdzie na tym krążku smyczki, które z całym prawdopodobieństwem nie są nagrane ?na żywca?, a są jedynie samplami, nie rażą w tym wszystkim, a te wszystkie wzmiankowane połączenia zastosowane w wieńczącym całość kawałku tytułowym (ponad 20 minut) wykazują, że ten zespół ma w sobie dużą ilość interesujących pomysłów, choć drone?owo/noise?owa i zdecydowanie transowa końcówka ?Tempest? nie do końca przekonuje, bo jest zrobiona lekko na siłę i może sprawiać wrażenie wymuszonej pewnymi nie znanymi na zewnątrz porozumieniami? Wystarczy tu wspomnieć, że udział w stworzeniu tego fragmentu miał odpowiedzialny za artwork CD (wyłączywszy okładkę autorstwa Paolo Girardi?ego) Kevin Gan Yuen z SUTEKH HEXEN. Pomijając już ten fakt, reszta jest na tyle nobliwa i intrygująca, że jeśli nawet ?Tempest? nie stanie w szranki z kilkoma innymi ponurymi produkcjami powstałymi w 2013 roku, to pierwszy i znaczący dla nich dość sporo krok już zrobili.

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/pages/Lycus/156095311142662


lycus.bandcamp.com


www.20buckspin.com


www.facebook.com/20buckspin


twitter.com/20buckspinlabel


autor: Diovis



<<<---powrót