| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MACTÄTUS

?Blot?

Soulseller Records (CD 1997 - 2013) 

?Blot? było debiutem jeszcze jednej norweskiej hordy, które wysypały się w ogromnej ilości w latach 90-ych i można powiedzieć, że zdominowały scenę metalową. Słuchanie black metalu nie ominęło praktycznie nikogo w owym czasie, a fenomen ten na tyle zainfekował cały świat, że po dziś dzień ślady są widoczne, a w samej Norwegii uznano ruch BM jako jeden z głównych towarów eksportowych. Co ma do tego MACTÄTUS, czyli jedna z chyba mniej znanych i znaczących ekip z tego kraju? Na pewno dołożyła swoją cegiełkę do tego wszystkiego, choć słuchając pierwszego ich albumu po 16 latach nie można stwierdzić, by był to jakiś kamień milowy gatunku. Po wstrząsie, który przyszedł wraz z albumami MAYHEM i DARKTHRONE, a zaraz potem sypiącymi się jak z rękawa przełomowymi krążkami firmowanymi logo EMPEROR, BURZUM, SATYRICON, DIMMU BORGIR, GORGOROTH i wielu innych nastąpił lekki przesyt formułą i wiele nieco później startujących kapel już nie było odbierane z takim entuzjazmem. Winić za to można też i same zespoły powielające pomysły poprzedników, co tyczy się również MACTÄTUS. Co prawda wokalista Hate Rodvitnesson i gitarzysta Gault działali pod tym szyldem od końca lat 80-ych, ale dopiero po ośmiu latach byli gotowi na faktyczny debiut, który nie tylko że został wydany przez mało znaną i nie dysponującą siłą przebicia Embassy Productions, ale do tego nie wyróżniał się wśród wielu podobnych produkcji. Ot, taki kolejny ?norwesko? brzmiący album oferujący bardziej monumentalny black metal z tnącymi jak żyleta gitarami, stereotypowymi klawiszami, skrzekliwym wokalistą i chóralnymi zaśpiewami. W sferze samych kompozycji i soundu porównywalny z wczesnymi nagraniami EMPEROR (?Nar et Kristent Liv er Fortapt? jest wręcz kalką numerów Samotha i Ihshana ze splitu z ENSLAVED), ANCIENT, KAMPFAR i HELHEIM, nie pozbawiony pewnych wad, choć jednocześnie dający się słuchać z pobudek sentymentalnych, bo faktycznie coś przekonującego było w klimacie płyt powstających w Norwegii w tamtym czasie. Gdyby jednak pozbawić ?Blot? wszystkich tych - mimo że dość oklepanych - paraorkiestralnych zagrywek i pianistycznych pasaży, to wyszło by na jaw, jak ubogie aranżacyjnie były to utwory i czar mógłby prysnąć. Nie twierdzę, że to słaby materiał, jednak honorowanie go w sposób szczególny i uznawanie za klasyka uważam za zbędne i nietrafione.

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/mactatus


www.soulsellerrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót