| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SORCERY

?Legacy of Blood?

Xtreem Music (CD 1991 - 2013) 

To może być swoiste postscriptum dla wszystkich tych, co poznali SORCERY dzięki tegorocznemu albumowi ?Arrival At Six?, a którzy wcześniej nie mieli okazję poznać tego zespołu i jego bardzo nielicznych nagrań. Takich słuchaczy będzie, jak podejrzewam, najwięcej i do nich adresowana jest re-edycja pierwszego albumu ?Bloodchilling Tales? z 1991 roku zatytułowana przez wydawcę z takich czy innych względów ?Legacy of Blood? i uzupełniona o zawartość wcześniejszej o rok epki ?Rivers of the Dead?. Przestrzegam jednak, że jeśli SORCERY w 2013 roku brzmi soczyście i najzwyczajniej świetnie pod względem produkcji i brzmienia, to przy okazji debiutu niewiele dało się wyczyścić z oryginalnych taśm, a sound nie należy do najlepszych. Możliwości studiów nagraniowych z obecnych czasów dają szansę na osiągnięcie przejrzystego i mocarnego brzmienia, podczas gdy w czasach dopiero co kiełkującego death metalu, który był zdecydowanie undergroundowym stylem tylko nielicznym udawało się osiągnąć satysfakcjonujące efekty. Owszem, można posłuchać wycyzelowanych na owe czasy ?Left Hand Path? czy ?Like an Everflowing Stream?, ale to były produkcje, w które zainwestowano trochę grosza, a takie zespoły, jak EVOCATION czy właśnie SORCERY nie miały tyle szczęścia i owszem, mogły nagrać epkę czy album, ale kosztem jakości. I tak właśnie jest z zawartością ?Legacy of Blood?, która muzycznie broni się mimo wszystko, choć ktoś przyzwyczajony do znacznie bardziej czystych brzmieniowo rzeczy może przeżyć lekki szok. Jeżeli jednak podejdziemy do tego materiału w kontekście podziemia, to można wyciągnąć z niego lekcję, że początek lat 90-ych obfitował w wiele zapomnianych wydawnictw, które jednak wnosiły sporo do eksplodującego wówczas ?śmiertelnego? stylu. SORCERY w 1991 roku było na swój sposób ?szwedzkie? z krwi i kości, ale jednocześnie mocno nawiązywało do DEATH czy AUTOPSY i teraz dopiero widać, jak bardzo obie sceny, czyli ta amerykańska oraz europejska przenikały się wzajemnie i oddziaływały na siebie. Nic dziwnego, że swego czasu AUTOPSY, GRAVE, GOREFEST i PURTENANCE można było słuchać obok siebie, a chociaż różnice dotyczyły szczegółów, to wszystko to wchodziło lekko i bez popitki. Do tego zestawu da się wrzucić teraz, po latach, i SORCERY. Może z tą delikatną różnicą, że ci ostatni grali nieco szybciej, choć ciężaru, zagęszczenia dźwięków i chorych wokali na tym materiale nie brakuje. Już wtedy Szwedzi nie krępowali się odważnych dodatków w postaci mrocznych klawiszowych brzmień czy dźwięku dzwonów wplatanych tu i ówdzie, w czym przebili wiele większych nazw, choć przy tym nie epatowali tymi detalami jakoś szczególnie mocno. Bonusowe nagrania ?Rivers of the Dead? i ?The Rite of Sacrifice?, które - jak wspomniałem - pochodzą z epki z 1990 roku są już jedynie ciekawostką, bowiem ciut bardziej dopracowane wersje znalazły się na pełnym albumie. Oczywiście przesadziłbym, gdybym w tym miejscu napisał, że całość jest przypomnianym klasykiem wczesnego death metalu, ale mimo wszystko, to jedna z tych pozycji, które stanowią o tym, że ten gatunek stał się tym, czym się stał i jeszcze długo będzie inspirować fanów obleśnego grania.

ocena:  8/ 10

www.sorcery.se


www.myspace.com/officialsorcery


www.xtreemmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót