| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TELOCH VOVIN

?I?

własna produkcja zespołu (CD 2013) 

Był taki czas, że black metal przechodził kryzys własnej tożsamości. Wiele czołowych hord, które dominowały w latach 90-ych zapędziło się w przysłowiowy kozi róg, a tym bardziej dotknęło to ich mało oryginalnych uczniów. Gdyby nie wolta w tak zwany post-black metal i różne mariaże z innymi stylistykami, pewnie mało kto chciałby iść tą ?lewą stroną ścieżki?. Ale oczywiście ortodoksi zapytają w tym momencie, czy jeśli black metal zaczyna ?romansować? z innymi dźwiękami, to jeszcze jest to black metal, czy już nie? A i owszem, jak najbardziej, bo przecież to, że ktoś nie zamyka się w jakimś ?elitarnym klubie? nie musi oznaczać zdrady własnych ideałów. W ruchu BM dużo zależy przecież od tego, co ktoś przekazuje, a nie że gra pod ?stary? DARKTHRONE czy MAYHEM. Kopiści zawsze zostaną z czasem odsiani i odrzuceni i dobrze się stało, że zaczęły się pojawiać zespoły pokroju BLUT AUS NORD i DEATHSPELL OMEGA, ponieważ pozwoliły odświeżyć skostniałą masę tego gatunku. Na drugim jakby biegunie zaczęło się też cośkolwiek dziać, a jednymi z pierwszych, którzy rzucili wyzwanie byli Norwegowie z FURZE. Ich psychodeliczne i nasączone aurą sabbathowskiego hard rocka spojrzenie na prymitywistyczną materię black metalu mógł na siebie zwrócić uwagę nieco szerszego grona słuchaczy, a z czasem ich tropem poszli inni. Do ich uczniów należy na pewno TELOCH VOVIN, który jest jednak przykładem na przerost formy nad treścią i ukrywanie pod ideologicznym bogactwem quasi-filozoficznych wartości ubogiego przekazu muzycznego. Cóż z tego, że mistycyzm, okultyzm i skłonności do numerologii są tutaj myślą przewodnią, gdy dźwięk pływa, brzmi jak z lichej demówki i pokazuje muzyków tego bandu jako wielbicieli prymitywistycznego i minimalistycznego black metalu, która momentami podczepia się pod trend adoracji sabbathowskiej riffologii, ale w istocie więcej tu nieudacznego nawiązywania do wszystkich tych kopistów DARKTHRONE i im podobnych niż rewolty. Owszem, TELOCH VOVIN wspiera się różnymi dźwiękami z pogranicza ambientu i occult music, jednak nie zmienia to postaci rzeczy, że formuła jest podana na tacy, przewidywalna i na wpół amatorska. Naturalistyczne granie jak by prosto z próby nagrywanej archaicznym sprzętem nie jest ich atutem, a raczej wpędzaniem się w ślepą uliczkę. Liczyłem, że wespną się na szczyty swoich aktualnych możliwości w czteroczęściowym ?Treatise On the Left Emanations (Tunnels Part 1)?, lecz myliłem się, bowiem dominują tutaj bzyczenie i monotematyczny, instrumentalny bełkot, który mógłby odegrać każdy początkujący zespół w swojej piwnicy. Górnolotne porównania wydawcy do takich tuzów, jak GORGOROTH, FUNERAL MIST, CELTIC FROST, BLACK SABBATH, BATHORY czy LEVIATHAN okazały się jedynie mrzonką, a gwoździem do trumny dla TELOCH VOVIN są skrzekliwe i na ogół amatorskie wokale. Komuś to może się i ten album spodoba, jednak gdy obok nas jest tyle ciekawych rzeczy spod znaku neo-black metalu, mimo wszystko warto zwrócić się właśnie ku nim, a nie ku domorosłym wskrzeszaczy byle jak zrobionego raw pseudo-black?u.

ocena:  3/ 10

www.facebook.com/TelochVovin333


www.reverbnation.com/telochvovin?page_view_source=facebook_app


autor: Diovis



<<<---powrót