| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE PETE FLESH DEATHTRIP

?Mortui Vivos Docent?

Pulverised Records (CD 2013) 

Peter Karlsson aka Pete Flesh dał się już poznać dzięki swojemu zespołowi FLESH. W latach 2003-2009 łoił pod tym szyldem stary death metal z pewnymi naleciałościami różnych innych stylistyk ekstremalnych. Po wydaniu trzech albumów przemianował się na THE PETE FLESH DEATHTRIP i już w stu procentach samotnie kontynuuje to, co zaczął wcześniej. Znak to, że ?Mortui Vivos Docent? to kawał rasowego metalu w szwedzkim stylu i wraz z szybkim, konkretnym i trochę takim w stylu HYPOCRISY ?Fallen Bliss? pokazuje jakie dźwięki są najbliższe jemu metalowemu sercu. Dość gwałtowna wolta następuje w drugim numerze o tytule ?The Eternal Dawn?, bo założę się, że każdy maniak rozpozna tutaj charakterystyczny motyw z ?Enter the Eternal Fire? BATHORY. Tak, to swoisty trybut złożony Quorthonowi, choć z czasem Pete Flesh zaczyna wchodzić też w klimaty bliższe fanom NECROPHOBIC i DARK FUNERAL, ale wciąż pozostajemy na szwedzkiej ziemi. Podejrzanie bliskie wczesnemu MORBID ANGEL są riffy w początku ?Crave the Fire?, ale potem znowu wszystko skręca w stronę skandynawskiego death/black metalu. Mam wrażenie, że następuje tutaj przerost formy nad treścią, bowiem Peter wrzuca dziesiątki różnych motywów i wychodzi z tego niezły chaos. W ?The Suicide End? znowu robi się ciut bardziej epicko i dzięki wchodzącym na początku prostym, acz robiącym niezłe wrażenie riffom robi się niezła zagłada, choć potem ponownie muzyka THE PETE FLESH DEATHTRIP ponosi w strefę nadmiaru wszystkiego, ale zmienia to postaci rzeczy, że to numer co najmniej interesujący. Następne kawałki nie przynoszą dużych niespodzianek i czujne ucho wyłapie tu takie czy siakie nawiązania do klasyków ekstremalnego metalu i wszystko to kumuluje się w pięciominutowych pigułach ?Burning Darkness? i ?Raven?s Reborn?, a w tym ostatnim Mr Karlsson obiera też przez moment kurs na death/thrash metal sprzed dwóch dekad. Z czasem to balansowanie między ogranymi do cna dźwiękami staje się po prostu z lekka nudnawe i patent na odświeżanie starej szkoły jazdy nie zdaje - summa sumarum - egzaminu. Zdarzało się po prostu już innym wcześniej lepiej wykorzystać tę formułę. Mnie osobiście ta płyta nie przekonuje i tylko parę świetnych fragmentów ratuje ją przed klęską.

ocena:  5/ 10

www.facebook.com/peteflesh


www.pulverised.net


autor: Diovis



<<<---powrót