| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

VICTORY VAIN

"Rise My Head"

własna produkcja zespołu (CD 2012) 

Wprost z wrocławskiej metropolii wywodzi się VICTORY VAIN - grupa złożona z czterech panów i jednej pani. Żadnego rzewnego okołogotyckiego grania jednak się po niej nie spodziewajcie, bowiem ksywka sięgającej tu po mikrofon 'Okropnej' może mieć słuszną wymowę tylko i wyłącznie w oczach tych, którzy nie wiedzą co to obecny SCEPTIC, ENTER CHAOS, EMPIRE, ARCH ENEMY czy SINISTER. To w odniesieniu do faktu, że VICTORY VAIN wykonuje brutalny death metal o ostrokrawędziowym, technicznym szlifie gitar (Stachoo), maszynowo bezlitosnej sekcji rytmicznej (Peter - perkusja; Iras - bas) i dużym stężeniu dialogów między wiosłami o ołowianym stroju a tymi, na których wycina się dysonansowe kwasy, piski i inne efekty specjalne. Okropna, na którą wołają również 'Lady Dark Violet', odnajduje się w tej zadymie na tyle perfekcyjnie, że jeśli wśród fanów ciężkiej muzy (bądź nawiązując do EMPIRE - widzów programu Must Be The Music) ostali się jeszcze tacy delikwenci, dla których growlująca kobieta jest rzeczą nie do pomyślenia, po zapoznaniu z VICTORY VAIN nie uświadczą już w tym oni krzty nieprawidłowości. Reasumując wszystko do kupy - zespół gra muzykę egzystującą gdzieś pomiędzy manierą gry takich grup jak VADER, CALM HATCHERY, SPHERE czy DIES IRAE a stricte brutalistycznymi rzeczami z rodzaju AZARATH czy POENARI. Takie granie ma oczywiście swój rodowód w amerykańskim death metalu, ale jakoś tak zgrabniej było mi powołać się na nasze narodowe chorągwie, o czym przekonacie się gdy tylko zwrócicie uwagę na mocno 'docentowski' sposób obchodzenia się z perkusją, czy pracę gitar we wszystkich tak właściwie utworach, z których ciężko mi którykolwiek wyróżnić. Nie odznaczają się one bowiem jakimiś większymi skokami jakościowymi. Nie emanuje z nich nie wiadomo jaka aranżacyjno-pisarska ekwilibrystyka i poza melodyjniejszym fragmentem w rozpoczynającym jatkę utworze tytułowym, rutanowskimi dysharmonizmami w "Night Invader", ukręconymi 'pod DEATH' aranżami drugiej płaszczyzny gitar w "Monumental" czy ciekawszymi rozwiązaniami pojawiającymi się pod numerem 7 i tytułem "All Have a Price" - czyli jakby nie patrzeć akcentami natury pomniejszej - cięcia "Rise My Head" nie wyróżniają się praktycznie niczym. Jest tu wszakże jedno małe 'ale', które wygląda tak, że to naprawdę bardzo, ale to bardzo solidnie poskładany i odegrany materiał. Może i czerpią oni garściami pośrednio od amerykańskich grup w stylu MORBID ANGEL, NILE, DYING FETUS, bądź bezpośrednio od wspomnianych wyżej polskich kapel, ale polot to oni w tym mają nielichy. Zarejestrowany we wrocławskim Sonic Loft, zmiksowany przez Pawła Jakubowskiego i przez niego również obrobiony materiał niczego nie odkrywa, ani też nie zmienia w gatunku muzycznym spod trupiego godła. Ciężko znaleźć mi jednak w tej chwili lepszą propozycję dla kogoś, kto w brutalnym death metalu ceni sobie stare, wypróbowane rozwiązania, gdyż ten album to ociekająca ołowiem epickość w takim właśnie wydaniu.

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/pages/Victory-Vain/203054529727536


myspace.com/victoryvain


autor: Kępol



<<<---powrót