| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WARBEAST

"Destroy"

Season Of Mist Records (CD 2013) 

Jeśli takie thrashmetalowe oddziały jak SLAYER, VENOM czy SODOM były w stanie uwspólnić fanów z przedstawicielami black czy death metalu na przełomie lat 80. i 90., to jednym z reprezentantów ery odrodzenia thrash metalu, będących ich odpowiednikiem jest niewątpliwe teksański WARBEAST. Na ich drugim albumie o sporo mówiącym tytule "Destroy" nowego dzieje się niewiele, a płyta mimo to porywa. Z każdej jednej minuty zawartej tu muzyki wyzierają formalne patenty od wielu dekad wchodzące w skład gatunkowego kanonu. To dokładnie ten sam thrash, jaki wcześniej grał np. FORBIDDEN, EXODUS czy DESTRUCTION. Psikus polega jednak na tym, że WARBEAST niszczy gęsto, ekstremalnie i bezlitośnie, często zostawiając, pod tym względem, daleko w tyle niejedną stricte extreme metalową załogę. Jedno i drugie pięknie słychać w moim ulubionym na płycie i jakże tajemniczo zatytułowanym "The Day of?", którego metalowa chwytliwość jest jak dla mnie bezapelacyjna, a który przecudnie szatkuje mnie milionem perkusyjnych uderzeń (wspomagany basem Dre Karsta Joe Gonzalez), graweruje plecy gitarowymi batami (Scott Shelby, Bobby Tillotson Jr.) i wykłada na stół mało optymistyczny przekaz za sprawą bestialsko dzikiego wyziewu (Bruce Corbitt aka byłe gardło RIGOR MORTIS). Nie znajdziecie jednak na "Destroy" tytułu, o którym rzec będzie można cokolwiek innego, co jest łatwo sprawdzalne na drodze empirycznej już pod numerem pierwszym (pomijając instrumentalne intro). W przykładowym i wspomnianym "Nighmtares In the Sky" dzwoniące w uszach dysonanse torują więc drogę zmasowanemu atakowi jednostajnie przyspieszonej sekcji i precyzyjnie pokrętnych riffów. Nie będzie ballad, a wszelkie zwolnienia - jak to w utworze tytułowym chociażby - przetoczą się po Waszych rozczłonkowanych zwłokach niczym walec, nie pozostawiając niczego po czym krewni lub przyjaciele będą mogli zidentyfikować to, co z Was zostanie. Powołany do życia przez Bruca Corbitta w roku 2006 akt nie będzie kojarzony po utworach przez kogokolwiek, kto nie nosi w sercu miłości do instrumentalnego zezwierzęcenia, choć poziomu strukturalnego tych nagrań ciężko nie powiązać z niebagatelnymi umiejętnościami wykonawców. Skoro już o samych nagraniach mowa warto nadmienić, że pracował nad nimi Stephen 'The Big Fella' Berrigan, a zostały one poczynione w Nodferatu's Lair Studios w Louisianie - przybytku należącym do samego Phila Anselmo, który WARBEAST odkrył i od tamtego czasu wspiera jak tylko może. Ja też trzymam za nich kciuki, gdyż są świetnym dowodem na to, że można grać wedle dawno sprawdzonych patentów i robić to w sposób rozbrajająco przekonujący. Mam tu jedynie zastrzeżenia co do wyjątkowo infantylnie wyglądającej okładki, ale to trochę tak jakby oceniać jakość sera po etykietce.

ocena:  8/ 10

www.warbeast.org


www.facebook.com/warbeast1


www.season-of-mist.com


autor: Kępol



<<<---powrót