| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CARNAL

"Re-Creation"

Revolution Records (CD 2009) 

Z dokonaniami stołecznej grupy CARNAL miałem okazję się zapoznać podczas koncertu dwóch legendarnych formacji, jakie drugiego grudnia zeszłego roku odwiedziły krakowski Klub Studio. Chodzi rzecz jasna o PARADISE LOST i SAMAEL i nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć jak niewdzięczna rola przypada supportowi grającemu przed takimi szyldami. Nasz rodzimy band zdał jednak egzamin na piątkę z plusem, więc i solidnego materiału studyjnego należałoby się po nich spodziewać, bo jeśli jakiś zespół dobrze brzmi na żywo, to na płytach zazwyczaj tym bardziej. "Re-Creation" to trzeci ich album, lecz wydaje się, iż dopiero za jego sprawą grupa nabrała wiatru w żagle. Zabrali już pierwsze laury w postaci nagród, niezłe recenzje i całkiem dobrą reakcję publiki na koncertach i po zapoznaniu się z najświeższą ich muzyczną propozycją, doprawdy ciężko owym zachwytom nie przyklasnąć. Jest to bowiem kawał solidnego doom metalu, połączonego z death'em w dość unikalnych proporcjach, podbitego rock 'n' rollowym drivem, przegryzionego z iście jadowitymi i szalenie szczerymi tekstami. To co od razu zwraca uwagę, to naprawdę fenomenalne brzmienie. Jeżeli znacie ostatnie dokonania CANDLEMASS, czy wczesne (who isn't...) klasyki BLACK SABBATH, to już wiecie mniej więcej, co czeka was w starciu z "Re-Creation". Duszne, aczkolwiek wyszukane doomowe riffy osadzono tu w niezwykle nośnej rytmice i już pierwsze wałki na płycie, takie jak "Dooms On You", czy "Nothing More To Lose" odsłaniają przed nami ten patent. Bliżej im więc do konwencji stonerowej, niż powiedzmy - takiej, przy której żyletka aż pcha się do łapy. Nawet pojawiająca się na sam koniec, przepiękna ballada "Hope Against Hope", której tekst utrzymany jest - powiedzmy delikatnie - w mocno zrezygnowanym tonie, nabiera w okolicach refrenu nośnego, rockowego charakteru i wbrew pozorom można tu nieco główką pomachać. Skutecznie zwraca również uwagę trzeci na płycie, singlowy "Insolence". Linia melodyczna tego utworu od razu zapada w pamięć i kilkakrotnie złapałem się już na tym, iż pod przysłowiowym prysznicem sobie ją nuciłem. Nie jest to jednak wesoły przebój na lato i każdy, kto ma ku temu jakiekolwiek wątpliwości, niech powstrzyma się przez moment przed wciśnięciem przycisku "next", albowiem pod koniec utwór nabiera takiego wyjebia, że nie ani przez chwilę nie zawaham się go nazwać najbardziej brutalnym momentem na płycie. A i wokal Roberta Gajewskiego jakiś tu bardziej growlingowy. Z patentów, które od razu mi siadły można tu jeszcze wskazać na utwór "Source of the Game", do którego intro zbudowane jest ze stylizowanego na cheerleaderskie skandowania fragmentu tekstu. "... Take up the challange and dare play chess. Take up the challenge and dare play chess with death!!!" - drą się tu dziewczęta w niezwykle przekonujący, aktorski niemalże sposób i nie ma opcji, by przejść obok tego pomysłu obojętnie. Pomysłu, który od razu przywodzi skojarzenia z "Be Agressive" FAITH NO MORE z legendarnego "Angel Dust". To tyle. Resztę odkrywamy dopiero po kilku przesłuchaniach. Nie brakuje tu efektywnych rozwiązań, lecz nie przeszkodziło to CARNAL'owi w poskładaniu materiału, którym można delektować się powoli, stopniowo odkrywając co raz to nowe smaczki, jakie w kontakcie z nim nas urzekają. Ja, taki "Between Gread And Fear", przykładowo, z pojawiającymi się tu i ówdzie, nieco wisielczymi wokalami doceniłem stosunkowo późno. To samo ponury "Green Eyed Monster", czy motoryczny "What If I", w którym pojawiającą się końcowej części całkiem potężną ścianę dźwięku poprzedza stosunkowo stonowany fragment z całkowicie czystym wokalem. Do powyższej charakterystyki można jeszcze przypiąć luźne skojarzenia z CORRUPTION i ACID DRINKERS i ogólny zarys płyty mamy już raczej gotowy. Wspomnianych odniesień nie traktowałbym jednak zbyt wiążąco, bo o ile muzyka dwóch rzeczonych kapel ma charakter czysto rozrywkowy, o tyle muzyka CARNAL - niekoniecznie. A już na pewno nie w warstwie lirycznej. Należy tu jeszcze odnotować gościnny udział Katarzyny Bakier, która położyła ślady swego głosu w coverze "Siostrzyczek" "More", oraz w "Green Eyed Monster". Do współpracy zaproszony został również Krzysztof Palczewski - klawiszowiec, mający niebagatelny wkład w brzmienie tak doskonałych projektów Wojciecha Szadkowskiego jak COLLAGE, czy SATELLITE. Roboty, jaką zrobił chłop w utworze "Hope Against Hope", żadne pochwały nie nagrodzą. Wszystkie te kapelki, którym wydaje się, że jak tylko kupią keyboard Korga, to już z miejsca klimatycznie zabrzmią, powinny słuchać pilnie i uczyć się od mistrza, jak tworzy się atmosferę przy użyciu klawiszy. Krzysiek zawsze grał w sposób niebanalny. Na kolejnych art rockowych albumach, w jakich nagrywaniu brał udział, udowadniał bardzo konsekwentnie, że instrument ten nie zawsze musi brzmieć tak samo. Tutaj również zostawił wyśmienite ślady i jego finezyjna, uczuciowa gra pięknie komponuje się z pozostałymi partiami ballady zamykającej "Re-Creation". Odcisnął on również swój pazur na brzmieniu płyty, albowiem był on odpowiedzialny za nagrywanie i produkcję wokali. Skoro już mówimy o kręceniu gałkami, to nie sposób pominąć Przemysława "Perłę" Wejmanna, który na przełomie marca i kwietnia 2009 r., czuwał w studio Perlazza nad procesem nagrywania i produkcji krążka. Wszystko inne wziął na klatę Szymon Czech, który w olsztyńskim Elephant Studio zajął się masteringiem. Pochwalę jeszcze na koniec okładkę, która w formie digipacku prezentuje się naprawdę ciekawie i na tym zakończymy powyższe rozważania. Zachęcam do zapoznania się z tym nietuzinkowym materiałem.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/carnalzone


www.revolution-records.com


autor: Kępol



<<<---powrót