| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BODYFARM

"The Coming Scourge"

Cyclone Empire (CD 2013) 

Pierwszy album BODYFARM nie przekonał mnie do siebie. Ot, usłyszeliśmy taki miotający się między różnymi death metalowymi dźwiękami zespół, który czerpał trochę stąd i trochę stąd, a trochę stamtąd i stamtąd. Na drugi krążek nie czekałem więc z wypiekami na policzkach, bo raz, że konkurencja nie śpi i wciąż wychodzi trochę tego typu muzy na płytach, a dwa, że nie wierzę zanadto w gwałtowną ewolucję kapel, które nagrywają dość przeciętny debiut. I w sumie wiele się nie omyliłem, bowiem "The Doming Scourge", owszem, przynosi kawał oldskulowego deciora, jaki przyprawia momentami o szybsze bicie serca, ale sam nie wiem czy to znowu nie dlatego, że można tu usłyszeć takie czy inne momenty z odległej, chwalebnej przeszłości śmiercionośnego gatunku. Otwierający krążek "Unbroken" od razu skojarzył mi się z radosnym i prostolinijnym graniem VOMITORY, w drugim, nieco bardziej pokombinowanym "Frontline Massacre" jest więcej death/thrash metalowego szarpania i tu znowu można by podać kolejne nazwy, ale pozostawiam to ocenie Wam jako słuchaczom. Z kolei początek "Vortex of Destruction" to czysty SLAYER i tym razem też nie będę ułatwiał sprawy i pisał z jakiego kawałka jest to zrzynka. Dalsze skojarzenia to na przykład DEATH, czego nie było przy okazji żadnego z numerów z debiutu, ale tu wszystko się tak zmienia, że w przeciągu minuty można otrzymać cały kalejdoskop skojarzeń i pewnie każdy będzie miał nieco inne. Cóż, już na podstawie tych trzech pierwszych utworów wiadomo, że mamy do czynienia z czymś podobnym, jak na "Malevolence" i Holendrzy znowu posiłkują się prawie całą historią śmierć metalu. W tytułowym kawałku gościnnie growluje Dirk Willems z ONCE BEGOTTEN, lecz nie zmienia to postaci rzeczy, że znowu mieszają się ze sobą elementy ciężkiego, melodyjnego i bardziej skażonego thrash'em death metalu. Potem następuje krótki, instrumentalny "Eden's Destruction", który równie dobrze mógłby być introdukcją do całej płyty, jak to czyniono dwie dekady temu na death'owych wydawnictwach. W "The Well of Decay" zwracają na siebie uwagę bardzo melodyczne motywy i typowe dla skandynawskich death/black metalowych kapel cięcia gitar, ale generalnie to kawałek z cyklu 'prosto i do przodu'. Cięższy muzycznie jest "The Frozen Halls", a w "Der Landkreuzer" gitarowe solo wykonał Stephen Gebedi z THANATOS i HAIL OF BULLETS, natomiast na sam koniec BODYFARM serwuje swoją dość wierną, choć ciut bardziej podrasowaną death metalem wersję klasyka BATHORY "Enter the Eternal Fire". I tyle, album odfajkowany i choć w sumie prezentuje się odrobinę lepiej od debiutu, to ciar na plecach nie miałem.

ocena:  5/ 10

www.facebook.com/bodyfarmdeathmetal


www.myspace.com/bodyfarmnl


www.cyclone-empire.com


autor: Diovis



<<<---powrót