| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CLERIC

"Gratum Inferno"

Tofu Carnage Records (LP 2013) 

Amerykanie grający po 'szwedzku' to raczej rzadki przypadek. CLERIC to teksańska maszyneria z Dallas, w której skład wchodzą muzycy wywodzący się z takich brygad, jak TYRANNOSORCERESS, KILL THE CLIENT czy BARING TEETH, a wszyscy oni najwyraźniej lubują się w gęstym graniu ozdobionym zapiaszczonym brzmieniem a la Sunlight Studios, choć tak po prawdzie nie są kolejnym klonem DISMEMBER, ENTOMBED, GRAVE czy na przykład EDGE OF SANITY. Echa dokonań tych grup są słyszalne na debiutanckim longu "Gratum Interno", ale bez przesady, bo mimo wszystko Teksańczycy przefiltrowali to przez różne inne zjawiska w death metalu, jakie miały miejsce w pierwszych latach ostatniej dekady XX wieku. Ktoś powie, że słyszy tutaj MORGOTH, ktoś inny MASSACRE czy wczesny DEATH, ktoś jeszcze dorzuci na przykład wczesny GORGUTS, może też BOLT THROWER, GOREFEST z "jedynki", NAPALM DEATH z bardziej death'owych czasów "Harmony Corruption" i ROTTEN SOUND, a można by tak czas jakiś przywoływać TAMTE czasy i TAMTYCH herosów, z których niektórzy z dużym powodzeniem działają do dzisiaj. Rzecz w tym, że CLERIC gra na tyle po swojemu i interesująco, nie pozostawiając złudzeń, że death metal w dalszym ciągu może być intrygujący, a jednocześnie nie wychodzić zanadto poza pewne ramy. Na tym niespełna półgodzinnym materiale mamy więc melotronowe, niepokojące intro, pęd do przodu, ciężkie zwolnienia, bardzo konkretne, ekstremalnie niskie wokalizy Zaca Christiana, rzeźbienie ciekawych riffów, wwiercające się w mózg solówki, grindowe przytupańce i sporą dawkę psychodeliczno-opętańczego klimatu. Powiadam Wam - jest moc! Tym bardziej, że osiągnięte przez Amerykanów brzmienie jest odpowiednio potężne, wystarczająco czytelne i w niczym nie ustępujące mainstreamowym produkcjom, a jednocześnie nawiązujące do klasyków. Chciałbym w tym momencie podać tytuły wyróżniających się numerów z tej płyty, ale tak naprawdę to wszystkie są pierwszoklaśne i przykuwające uwagę od pierwszej do ostatniej sekundy. Można rzec nawet, że pomimo pewnej schematyczności w death metalowej stylistyce, udało się CLERIC osiągnąć zaawansowany poziom nieprzewidywalności i tu już przykłady mogę podać. Otwierający album utwór tytułowy jest nadzwyczaj bogaty w pomysły, a "Left Hand Wrath" chyba go nawet przebija swoim niezwykłym klimatem i przejściem z fortepianowego motywu w krwawą jatkę i zawrotne szybkości do ciężkiej, prawie doom'owej końcówki. Podobnie jest z wieńczącym całość "Faith In Debauchery" i aż szkoda, że na razie ten materiał doczekał się jedynie winylowego wydania, choć mam szczerą nadzieję, że ktoś zdecyduje się na wtłoczenie tego fantastycznego stuffu na srebrną blaszkę. O tak, na pewno im się to należy, bo to moim zdaniem chyba najlepsza death metalowa produkcja tego roku!

ocena:  10/ 10

www.facebook.com/666cleric666


www.myspace.com/clericband


www.tofucarnage.com


autor: Diovis



<<<---powrót