| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CONDOR

"Condor"

Demonhood Productions (LP 2013) 

Tak jak przy innej produkcji ze znaczkiem Demonhood Productions można postawić znak równości między Norwegami z WARBASTARD a starą szkołą szybkiego thrash metalu z Germanii, tak przy CONDOR myśli od razu kierują się ku AURA NOIR, ale poniekąd też do wczesnych wydawnictw różnych europejskich formacji idących śladem najszybszych thrasherów ze Stanów w latach 1985-1986 i nieco później. Już sama nazwa CONDOR nawiązuje na 100% do tytułu jednego ze sztandarowych numerów ich starszych kolegów z AURA NOIR ("Condor" umieszczono na albumie "The Merciless" z 2004 roku), zaś kolejne numery prą konkretnie do przodu, ale tym się różnią od tego, co gra wspomniany już WARBASTARD, że są nieco bardziej urozmaicone, choć dosadnością i naturalnością co najmniej im dorównujące. Energia rozpiera tych Norwegów, co docenił nawet sam Fenriz, który na swoim blogu umieścił ich na poczesnym miejscu, określając epkę "Speedwagon" mianem "Album of the Month". W sumie to się im należało jeśli grali podobnie jak na debiutanckim pełnograju, bo ta muza gryzie, kopie i poniewiera dość solidnie. Stronę A winylowego wydawnictwa otwiera powoli napędzające się, diaboliczne "Intro" z konkretnym zestawem gitarowych riffów i dźwiękami dzwonu, ale "Rising Terror" to już rasowy germański thrash w stylu "jedynki" KREATOR'a czy "Eternal Devastation" DESTRUCTION, przybrudzony black'owymi naleciałości. Zresztą ten miks MAYHEM i surowego thrash metalu towarzyszy całemu materiałowi, który, jak przystało na oldskulowy twór, nie przekracza o wiele cezury 30 minut. CONDOR w swoich poszukiwaniach przeszłości zahacza momentami o klimaty VENOM, MOTORHEAD i tym podobne, co chyba mówi już wszystko o zawartości tego krążka. Nawet nieco pokrętny i rozbudowany "Pagan Ritual" surowością brzmienia i pewnymi Złymi patentami odtwarza atmosferę black 'n rolla z dawnych czasów. A już w ogóle takimi motywami wypełnione są takie konkretne strzały, jak "Blood Fever", "The Possessor" czy "Chant of Madness" ze szczekliwymi wokalami Christoffera Brathena i płynącymi ze swadą i pewną taką lekkością riffami oraz iskrzącymi solówkami autorstwa Magnusa Garathuna. To muszą być koncertowe killery! Pomijając już to, że kojarzą mi się mocno z AURA NOIR czy dokonaniami naszego WITCHMASTER, tego właśnie potrzeba współczesnej scenie metalowej, bo jest tutaj ogień, jest piekło i jest moc! Warto też zwrócić uwagę na niezwykle prostą, wręcz prymitywistyczną okładkę. Takich projektów teraz jest jak na lekarstwo, a przecież dzięki nim od razu wiadomo o co chodzi ;)

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/condornorway


condornorway.bandcamp.com


www.facebook.com/pages/Condor/162263223825910


demonhood.bigcartel.com


demonhood.bandcamp.com


demonhoodprod.com


autor: Diovis



<<<---powrót