| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TRAUMA

"Archetype of Chaos"

Witching Hour Productions (CD 2010) 

Jeśli kogokolwiek dziwi jeszcze fakt, że logo TRAUMA stało się naszym narodowym symbolem gwarancji śmierćmetalowej jakości - odsyłam do lektury nowego ich krążka - "Archetype of Chaos". Słyszeliśmy mruczenia malkontentów towarzyszące premierze poprzedniego, doskonałego przecież "Neurotic Mass". Słychać sapania i tym razem i choć przenajświętszego (jak dla mnie przynajmniej) prawa do posiadania, tudzież wyrażania swej własnej opinii nie chcę tu nikomu odbierać, choć najzwyczajniej w świecie szanuję czyjeś zdanie - mam ochotę popukać się w czoło. Jakby się tak zastanowić i policzyć uznane kapele, których dorobek muzyczny pozbawiony jest tak zwanych potknięć, mogłoby się okazać, że zostało nam kilka wolnych paluszków u ręki. Każdy niemalże zespół, kwalifikujący się do tak zwanej klasyki jakiegoś grania, nagrał bowiem co najmniej jedną płytę studyjną, którą bez trudu możemy okrzyknąć świadectwem spadku formy. "Archetype of Chaos" stał się dla mnie czymś w rodzaju pretekstu do pewnej muzycznej zadumy. Usiadłem bowiem zanurzony w dźwiękach poprzedzonego naprawdę wyszukanym intrem "Cortex Deformation" i zadałem sobie tyleż proste, ileż oczywiste pytanie: "kiedy ostatni raz słyszałem NAPRAWDĘ słaby materiał zespołu TRAUMA...?". Dla mnie to oczywiste, że można sobie upatrzyć jakiegoś osobistego ulubieńca w ich dyskografii, bądź taki album, który "mi nie gada" i w oparciu o to stwierdzić, że raz mieli lepszy, raz gorszy okres, ale ja naprawdę nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek z ręką na sercu był w stanie stwierdzić, że grupa dała dupy na którejś swojej płycie. Nie bez powodu nazywam ich polskim IMMOLATION. Płytki Nowojorczyków również można "brać w ciemno" bez strachu, że zostanie nam ożeniony materiał spłodzony poniżej poziomu oczekiwań. Jaki jest zatem "Archetype of Chaos"? Jak każdy album zespołu - idealnie wyważony. Spreparowany w dokładnie taki sposób, w jaki materiał deathmetalowy napisany, odegrany i wyprodukowany być powinien. Instrumentalnie i kompozycyjnie jest to rzecz nieskazitelna. Idealna równowaga między tradycją a nowatorstwem, brutalnością a feelingiem, spontanem a techniką gry. Nie brakuje pewnych nawiązań do przyjaciół z branży. Początek "A Dying World", czy wyjące gitarki w końcówce "Destruction of the Demented World" kojarzyć się mogą z przywołanym gdzieś wcześniej szyldem za Wielkiej Wody. Orientalizmy takiego "The Truth Murder", podobnie jak motywy egipskie zamykającego ostatni krążek "Dead Macrocosm", mogą przywoływać dokonania NILE. Wyjątkowo brutalna miejscami praca sekcji rytmicznej, jak choćby ta w "Tabula Rasa", może odsyłać do dorobku masakrators z HATE ETERNAL. Wszystko to są jednak luźne skojarzenia, albowiem nie ma powodów by wysuwać oskarżenia o plagiat. "Archetype of Chaos" jest po prostu albumem niezwykle przemyślanym. Albumem, który nie odsłania przed nami wszystkich kart na wstępie. Ba! Mimo kilku nośnych motywów, odbiór zamkniętego w tych niespełna 46 minutach grania, nie należy do najprostszych, a mimo to, płyty zwyczajnie chce się słuchać. Gdy już wybrzmią ostatnie dźwięki zamykającego "Destruction..." człowiek ma ochotę wcisnąć "play" raz jeszcze, by ponownie przebrnąć przez to metalowe arcydzieło, odnajdując to, co umknęło wcześniej. Na osobną uwagę zasługuje wokal. Za mikrofonem znów stanął Artur Chudewniak, więc ci, którzy niechętnym okiem patrzyli na poprzednią zmianę warty na powyższym stanowisku - mogą odetchnąć z ulgą. Chudy wylewa ze swej gardzieli prawdziwie diabelskie kaskady growlingu, mieszczącego się raczej w dolnych rejestrach i nadającego tym samym oldschoolowego charakteru całości. Jedyne, do czego można się tu przyczepić, to fakt, że koleś "nie szaleje" niestety z tak zwanym death metalowym wrzaskiem, którego nie szczędził choćby na rewelacyjnym "Imperfect Like a God" (ach, ten tytuł...). Nie szukajmy jednak dziury w całym. "Archetype..." posiada bowiem swój własny charakter i próżno dywagować o tym, co było na takim "Comedy Is Over", a czego nie ma tutaj. Nota aż się prosi o najwyższy wynik i zaprawdę - nie widzę żadnych racjonalnych powodów, dla których miałbym go tym panom poskąpić. M I S T R Z O S T W O!

ocena:  10/ 10

trauma.art.pl


www.myspace.com/traumaprofile


www.witchinghour.pl/artists-pl-trauma.htm


autor: Kępol



<<<---powrót