| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DEEDS OF FLESH

"Portals To Canaan"

Unique Leader Records (CD 2013) 

Jeśli ktoś pamięta wyłącznie wczesne albumy amerykańskich brutalistów z DEEDS OF FLESH, a potem stracił kontakt z ich muzą, to może mocno się zdziwić najnowszą propozycją pod kryptonimem "Portals of Canaan". O ile w czasach "Trading Pieces", "Inbreeding the Anthropophagii" czy "Path of the Weakening" była to czysto zwierzęca energia zawarta w niezwykle karkołomnych, choć służących ultrabrutalności zagrywkach gitarzystów oraz perkusisty, to później DEEDS OF FLESH zaczęło powoli wkraczać w jeszcze bardziej technicznie zagrany, acz dalej brutalny death metal, ale będąc z Wami szczery, nie znam wszystkiego, co nagrali w nowym tysiącleciu. "Crown of Souls" z 2005 roku jest mi oczywiście znane, ale przedostatni krążek "Of What's To Come" z 2008 roku już nie. Ale to chyba nie ma znaczenia, gdy napiszę, że "Portals of Canaan" powstało pięć lat po tym materiale, a skład zmienił się na tyle mocno (jedynym muzykiem ze starego jest gitarzysta Erik Lindmark), że miało to na pewno wpływ na pewne zmiany dokonane przez ten czas. A już wtedy tematyka tekstów odeszła od opisu krwawych jatek, rozkawałkowanych zwłok i kanibalistycznych celebracji na rzecz bardziej uniwersalnych liryków toczących się w jakiejś równoległej rzeczywistości i kosmicznych wymiarach. Nie inaczej jest w przypadku opisywanej, premierowej płyty, która zaskakuje na pewno rozmachem i klimatem, jakiego nie było w ich twórczości wcześniej, przynajmniej w takich dawkach. Muzycznie też jest trochę bardziej odmiennie niż przed wieloma laty, ale z korzyścią dla muzyków z Kalifornii. Co prawda dominuje na "Portals To Canaan" brutalna jazda, jednak technicznie jest ona bardzo zaawansowana jak nigdy dotąd, a dodatkowo przynosi nowe elementy do tej układanki. Przede wszystkim rzucają się w uszy wyraziste, na swój sposób bardzo melodyjne solówki, co przypomina mi historię DEICIDE, które po rozstaniu z braćmi Hoffman, od albumu "The Stench of Redemption" wprowadziło ten element na swoim terytorium. A po drugie, to DEEDS OF FLESH wpuściło do swoich dźwięków sporo 'powietrza', 'kosmicznych', najczęściej złowrogich ozdobników, syntezatorowego tła oraz interludiów wprowadzających Amerykanów w nowe rejony muzyczne. Przykładem niech będzie początek "Celestial Serpents", instrumentalne "Caelum Hirundines Terra / The Sky Swallows the Earth" i pierwsza faza "Hollow Human Husks". Nie doszło w związku z tym na szczęście do przekombinowania i przegięcia w drugą stronę, bo nadal emanuje z tych dźwięków niesamowita agresja, tyle że przeniesiono ją na wyższy level. Robi to już wrażenie w długaśnym, ponad sześcioipółminutowym "Entranced In Decades of Psychedelic Sleep", gdzie jest i odpowiedni poziom agresji, techniczne zagrywki, rytmiczne łamańce, dziwaczne odgłosy, wyraziste uderzenia basu i coś z klimatu starego MORBID ANGEL. Nowoczesność łączy się z tradycją, a chaos walczy cały czas z czymś na kształt porządku. Inne fragmenty też nie pozostawiają wątpliwości, że DEEDS OF FLESH poszło mocno do przodu i jest zespołem na miarę początku trzeciego tysiąclecia. A złożony przez nich hołd nieco starszym braciom z kanadyjskiego GORGUTS w zamykającym płytę "Orphans of Sickness" też jest zrobiony z klasą i potwierdza, że doświadczenie w połączeniu z kreatywnością przynosi doskonałe rezultaty.

ocena:  9,5/ 10

www.facebook.com/DeedsofFleshOfficial


www.uniqueleader.com


www.deedsoffleshmetal.com


www.myspace.com/deedsofflesh


autor: Diovis



<<<---powrót