| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DROWN MY DAY

"Confessions"

Noizgate Records (CD 2013) 

Nie jestem wielkim fanem metalcore'a czy deathcore'a i wcale tego przed nikim nie ukrywam, jakkolwiek podoba mi się parę kapel z tego kręgu. Do tego niektóre zespoły z tego kręgu naprawdę ciężko pracują na to, by zaistnieć na scenie, a jedną z takich bardziej aktywnych formacji w naszym kraju jest na pewno DROWN MY DAY. Krakowiacy mocno udzielają się koncertowo, w internecie też są wszechobecni, a do nagrania swojego debiutanckiego albumu (po dwóch epkach) przyłożyli się naprawdę nieźle. Efektem jest faktycznie bardzo dobrze brzmiący, a przede wszystkim zróżnicowany materiał, w którym nie chcą na siłę udowadniać, że są najszybciej grającym i najbardziej agresywnym bandem na świecie. Kiedy trzeba dorzucają do pieca konkretnie, ale nie brakuje na tym albumie melodyki, połamanej rytmiki i przeróżnych smaczków. Brylują w tym oczywiście gitarzyści Sergiusz Smolnicki i stosunkowo świeży nabytek - Sławomir Wojtas. Ich wiosła świetnie współpracują choćby w czwartym na płycie "Undead God" - numerze niespełna trzyminutowym, ale dzieje się w nim niezwykle dużo. Słychać, że muzycy czerpią zarówno z technicznego i współczesnego death metalu oraz deathcore'a, ale tu i ówdzie wchodzą w 'mechaniczną' estetykę MESHUGGAH, bezduszny nieco metalcore, nu metalowy ciężar czy 'szwedzko' brzmiącą melodykę a la stary IN FLAMES. Cóż, to już taki 'stajl', ale jeśli jest zrobiony z głową i nie ogranicza się do odgrywania sprawdzonych patentów, to kibicuję takim wykonawcom. Zdarza się oczywiście na "Confessions" parę momentów banalnych, stereotypowych i gdzieś wcześniej zasłyszanych, lecz powiedzmy, że DROWN MY DAY obrało sobie pewną manierę i tego się trzyma. Na szczęście jednak takich fragmentów jest tutaj niewiele i po wysłuchaniu całości można mieć więcej pozytywnych wrażeń, aniżeli tych negatywnych. Sekcja rytmiczna w osobach basisty Arkadiusza Antosza i bębniarza Adama Pieczarkowskiego jest zawsze na miejscu, kombinuje ile wlezie, a wokal drze japę w sposób co najmniej poprawny, paleta barw jego głosu nie ogranicza się do bezustannego wrzasku, nieźle growluje i pozostawia parę momentów pozostałym muzyków. Przede wszystkim jednak słychać, że ta machina pod nazwą DROWN MY DAY jest bardzo dobrze zgrana, kawałki ma ograne, dzięki czemu czuć tu niezwykłą precyzję, organizację działania i prawdziwą pasję. Nie napiszę w tym miejscu, że będę do "Confessions" powracał na przykład raz na tydzień przez dłuższy czas, bo tak na pewno nie będzie, ale doceniam zaangażowanie i solidność, jakie charakteryzują ten stuff.

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/drownmyday


www.myspace.com/drownmyday


www.youtube.com/drownmyday


www.noizgate.com


autor: Diovis



<<<---powrót