| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EIBON LA FURIES

"The Immoral Compass"

Code666 (CD 2013) 

W muzyce EIBON LA FURIES kumulują się różne, głównie brytyjskie wpływy. Słuchając drugiego albumu kwartetu z Lincolnshire nie sposób złapać się na tym, że przychodzą na myśl zdania typu 'o, ten fragment brzmi jak BAL-SAGOTH z najlepszych czasów', 'ale zaleciało starymi Kredkami', albo 'przecież tak grałoby IRON MAIDEN, gdyby przywaliło trochę mocniej i mniej trzymało się tradycji'. Dodałbym do tego jeszcze sporo podobieństw do piekielnie niedocenionej twórczości THE MEADS OF ASPHODEL, odrobinę bombastyczności MANOWAR, mroku MOONSPELL, ekstremizmu ANAAL NATHRAKH i pokrętnych struktur CARACH ANGREN, a przecież na tym krążku mamy też elektroniczno-ambientowe akcenty, klasycyzujące, piorunująco melodyjne solówki gitarowe i prawdziwie mroczną, gotycką balladę "Flames 1918", gdzie da się wyczuć wpływy THE SISTERS OF MERCY i np. UMBRA ET IMAGO. A to jeszcze nie wszystko. W paru miejscach mamy brzmienia chórów, żeńskie zaśpiewy, motywy nawiązujące do klasycznego rocka z lat 70-ych (np. Floydowski fragment w "An Enigma In Space And Time") i klawiszowego black metalu z połowy lat 90-ych, brzmienie akustycznej gitary w "The Vanguard", ale nade wszystko specyficzny klimat starych zamczysk i taką bardzo wiktoriańską, a zarazem dekadencką i vintage'ową aurę, którą wydawca - nie wiedzieć czemu - określił mianem 'occult' i 'dark rockowej'. Zaskoczeniem dla wielu mogą być wokale Lorda Eibona Blackwooda, które wahają się między gotycką demonicznością, śpiewodeklamacją a la Byron Roberts z BAL-SAGOTH a skrzekami w stylu Dani'ego Filtha z CRADLE OF FILTH. Trzeba przyznać, że koleś ma kawał głosu i potrafi przykuć uwagę, choć chwilę trwa, zanim ucho przyzwyczai się do tej swoistej maniery. Można by więc zapytać czy jest coś, co jest 'be', jeśli sam album jest na dobrą sprawę czymś oryginalnym i jedynym w swoim rodzaju i czerpie z na ogół dobrych wzorców? Ano jest, bo o ile same umiejętności muzyków są nie podważenia, tak brzmienie zdaje się być chwilami zbytnio syntetyczne, a tyczy się to nie tylko pseudo-orkiestralnych klawiszy i gitarowych leadów, ale przede wszystkim bębnów. Momentami można odnieść wrażenie, że to jakiś prymitywny automat i za dużo tu niepotrzebnych nikomu triggerów, co znowu przywodzi na myśl przywoływany wcześniej BAL-SAGOTH. Na pocieszenie dodam, że jeśli zignorować te niedostatki i pewne takie niedoróbki, to mamy album na więcej przesłuchań niż te przysłowiowe trzy na krzyż i pozycję prawie że koneserską. Bo EIBON LA FURIES jawi się jako dość ambitne przedsięwzięcie, które w przyszłości jeszcze może sporo namieszać.

ocena:  7,5/ 10

www.eibonlafuries.co.uk


www.myspace.com/eibonlafuries


www.reverbnation.com/eibonlafuries


www.facebook.com/eibonlafuries?ref=ts


www.code666.net


autor:  Diovis



<<<---powrót