| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HAIDUK

"Spellbook"

własna produkcja zespołu (CD 2012) 

Mimo, iż mam tu jedno małe 'ale', przyznać muszę szczerze, że bardzo ciekawy to projekt. Jego pierwsze pełnowymiarowe CD, jakie właśnie trzymam w rękach wypełnia materiał, który w dużym uproszczeniu i w sporej mierze umownie podsumowałbym jako półinstrumentalny, melodyjny blackened death metal. Skąd ja wziąłem ten pokraczny termin - pewnie ktoś zapyta. Ano stąd, że śpiewane growlingiem teksty zajmują tu bardzo niewiele miejsca w utworach, których struktura dobrze odpowiada kategoryzacji 'instrumentalne'. Wiąże się z tym całkiem ciekawy zabieg, musicie bowiem wiedzieć, że tytuł tego wydawnictwa należy traktować w dużej mierze dosłownie. Każdej jednej kompozycji odpowiada całkiem rozległa notka 'informacyjna' mówiąca o praktykach zaklinania różnych zjawisk zachodzących w świecie tych ożywionych i tych ułożonych na wieczny spoczynek istot. "Lich" to przykładowo dynamiczny, galopujący na mocno thrashową modłę numer, skupiający pod swoim tytułem wersety mówiące o przywracaniu zmarłych do życia i sprawowaniu nad takimi zombiakami kontroli. Młócący już typowo śmierćmetalowo "Stormcall" - jak sam tytuł sugeruje - mówi o umiejętnościach manipulowania aurą, itp., itd. Dla mnie to czarna magia, że tak ironicznie napiszę, choć w połączeniu z odpowiednio napisanymi kawałkami klimat jakiś robi. Atmosferę tajemniczości potęguje fakt, że we wspomnianych, wydrukowanych na czerwono akapitach wyszczególniono na biało układające się w teksty utworów, pojedyncze słowa. HAIDUK to armia jednoosobowa. Odpowiedzialny za niego Luka Milojica ogarnia tu wszystko z wyjątkiem spraw produkcyjnych i wykonanej przez Gragotha okładki. Nie da się ukryć, że jak na tego typu projekt, uwieczniony w Leper Studios (Calgary), zmiksowany i zmasterowany przez Roberta Kuklę album brzmi naprawdę nieźle. Perkusja cyka w prosty jak konstrukcja cepa, maszynowy sposób, choć i tak radzi sobie całkiem nieźle, a przecież żaden realista niczego więcej nie będzie się po kanadyjskim akcie spodziewał. Do czego można się przyczepić? Numery za bardzo przypominają siebie nawzajem. Może się wydawać, że jest inaczej, bo przecież "Hex" zaczyna się tak, jakby sam Satyr wykrawał jego akustyczno-blackmetalowy wstęp, przy czym "Tremor" można polecić zwolennikom brazylijskiego czadu spod znaku REBAELLIUN czy KRISIUN, ale główny szkielet tych 10 porcji klimatycznego, acz ekstremalnego grania jest w dużej mierze ten sam. Sporo dla siebie znajdą tu miłośnicy lat 90., którzy nie stronili wtedy od albumów VADER, MAYHEM czy nawet wczesnego THERION. Przydałoby się tu jednak znacznie więcej rozwagi, a już na pewno dbałości o różnorodność podczas składania tych chwilami naprawdę kopiących utworów w tzw. całość.

ocena:  7/ 10

www.metal-archives.com/bands/Haiduk/3540303588


www.facebook.com/haidukmetal


www.haiduk.ca/


myspace.com/haidukmetal


autor: Kępol



<<<---powrót