| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HELHORSE

"Oh Death"

Mighty Music (CD 2013) 

Ktokolwiek choć trochę liznął temat duńskiego metalu, ten wie, że jednym z największych eksportowych produktów tego kraju jest od paru lat VOLBEAT. Czy stało się to zasłużenie, czy mieli po prostu więcej szczęścia od innych - nie czas i miejsce, by o tym dyskutować. Zawsze to jednak jakiś znak, aby inni też ruszyli z ofensywą w świat ze swoją muzyką. Nie wróżę tego może stuprocentowo ekipie HELHORSE, bo wiem, że w innych krajach też mają podobnie brzmiące kapele (u nas na przykład jest CORRUPTION czy LEASH EYE), ale słuchając drugiego albumu Duńczyków o tytule "Oh Death" przez myśl przechodziło mi, że ci kolesie robią swoje na naprawdę wysokim poziomie. Udało im się tutaj połączyć stoner metalowy groove, hard rockową moc, umiejętność pisania niezłych melodii i wszechstronność w ramach muzyki rockowej i metalowej ze wskazaniem na rzeczy powstałe w latach 70-ych, 80-ych i po części też na początku lat 90-ych. Znajomość tematu BLACK SABBATH, BLACK LABEL SOCIETY, DANZIG czy KYUSS ci goście mają w paluszku i czerpią z tej nieprzebranej studni garściami, ale wyszło im to tak, że fanom takich dźwięków serce zabije przynajmniej chwilami (a u niektórych nawet często) mocniej. Już energetyczne, bujające i ozdobione brzmieniem organów Hammonda "Fuck Art, Let's Kill" i "Hell Hath No Fury" na początek robią wrażenie, a nieco spokojniejszy "The Seams of Life" z pianinowym ozdobnikiem pokazuje, że HELHORSE nie zamierza podążać jedną drogą. Za to rock 'n rollowo - punkowa energia "The Carnal Rage" to przykład, że duński band nie uznaje kompromisów i dalej może być jeszcze różnie i różniście. Potężny bas na początku "Red Eye" zapowiada kolejnego 'ciężarowca' w zestawie z ryczącymi wokalami i trochę mało wyeksponowaną partią Hammondów, z kolei "Climb Through the Fire", gdyby nie drugi wrzeszczany wokal, mógłby znaleźć się na którejś z płyt PEARL JAM, ale - co oczywiste - HELHORSE wzbogaca ten numer o motywy i brzmienia typowo stonerowe. "Kill Your Self" to kolejny soczysty fragment w punkowo - rock 'n rollowej manierze, trochę pod METALLIKĘ w ich agresywniejszym stylu z ostatnich płyt czy 'garażowych' krążków, bez ozdobników i walący prosto między oczy. Po takim sobie "Diggin' a Hole, Waiting To Die" następuje kolejny nieco wolniejszy, nasączony doom metalowym ciężarem i po raz kolejny ozdobiony organowymi partiami "Death Comes To the Sleeping", motoryczny "And His Name Is Death" i na koniec nieźle podsumowujący to, co dzieje się na tym albumie "Scorch the Earth". Wniosek po wysłuchaniu całości nasuwa się jeden - płyta jest wciągająca, dobrze poukładana, świetnie zagrana i ma tyle pałera, ile potrzeba. A już na sam koniec dodam, że sam album jest koncepcyjny, oparty na symbolice duńskiej poezji Steena Steensena Blichera i afroamerykańskich korzeniach mieszkańców Appalachów, a przeniesiony na realia czasów współczesnych. Zainteresowanych odsyłam do lektury tekstów i przeszukiwania internetu. Myślę, że warto.

ocena:  8,5/ 10

www.helhorse.dk


www.myspace.com/helhorseband


www.facebook.com/helhorse


www.mightymusic.dk


autor:  Diovis



<<<---powrót