| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WORMROT

"Abuse"

Earache Records (CD 2010) 

Lata chwały grindcore'a przypadały... na tak właściwie nie wiadomo kiedy. Maniaków takiego grania nigdy w sumie nie brakowało, czego dowodzi ilość ciekawych kapel młócących bezbożnie szybko, wściekle i bez jakichkolwiek kompromisów. Ale z drugiej strony jak sobie przypomnę nazwy tych wybitnych, wyróżniających się muzykusów-grind'owców, to nie jest ich aż tak wielu. Sporo tych nazw zlewa się w bezkształtną masę i nie sądzę, aby WORMROT jakoś szczególnie odbiegał od normy i za lat ileś tam stał się wspominanym z łezką w oku klasykiem lub nadal tworzył doceniane przez fanów materiały. No chyba, że ktoś bierze pod uwagę pochodzenie zespołu, które jednak przetrwa w meandrach ludzkiego mózgu, bo nie co dzień obcujemy z tak dobrze brzmiącymi hałaśnikami z Singapuru. Mają w tym kraju sporo różnych black- i deathmetalowych tworów, jednak WORMROT już pewnie teraz stanowi tamtejszą czołówkę ekstremistyczną. Zawitali do Europy za sprawą usilnie chcącej utrzymywać się w czołówce wydawców Earache Records i faktycznie paru fanów znajdą na naszym kontynencie, bo napierdzielają ile fabryka dała. Poszczególne kawałki zamykają się w kilkudziesięciu sekundach, rzadko kiedy przytrafiają się dwuminutowe "kolosy". Jadą równo, do przodu, zgodnie z wszelkimi regułami ultra-szybkiego, ultra-intensywnego i ultra-dewastującego grindcore'a. Wokal growluje, warczy, krzyczy i jazgocze na wszelkie sposoby, perkusista wyrywa sobie ścięgna w nadgarstkach i przy stopach, by zagrać jak najszybciej, gitara wygrywa odpowiednio szybkie tony, a wszyscy z rzadka zwalniają, ale są to standardy zwolnień tak z przymrużeniem oka. Efekt wzmacnia to, że między utworami prawie nie ma przerw, a brzmienie jest może nie pierwsza klasa, ale wystarczająco brudne i jednocześnie czytelne. I to ogólnie tyle na temat wrażeń. Z 23 numerów składających się na 21-minutowe wydawnictwo można wyróżnić od biedy kilka, na przykład "Born Stupid", "Good Times", "Indonesia", "cover" "Rich" YEAH YEAH YEAHS czy "Murder" ze świetnym mieszaniem na bębnach w końcówce. Reszta po prostu atakuje, miażdży i kaleczy w typowy dla grind'u sposób. Nic ponadto. Jednym przypasi, innych oszołomi na chwilę, a zaraz potem znudzi... Takie życie... Takie muza...

ocena:  6/ 10

www.myspace.com/wormrotgrind


www.earache.com


autor: Diovis



<<<---powrót