| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ISVIND

"Daumyra"

Folter Records (CD 2013) 

Dwadzieścia lat minęło od chwili, gdy do akcji wkroczyli norwescy blackowcy z Oslo, którzy początkowo działali pod szyldem ICEWIND, a po odejściu Behrama przeistoczyli się w ISVIND. Jak przez mgłę pamiętam debiutancki album tego bandu "Dark Waters Stir", ale do dziś pamiętam białą okładkę z logo zespołu. Muzycznie byli bardzo bliscy temu, co wówczas w duszach grało Norwegom, czyli grali złowrogi, lodowaty i surowy black metal oddając cześć i chwałę nordyckim klimatom. Po tym albumie Goblin i Arak Drakoniiz zamilkli na czas jakiś, by gdzieś tak przed połową pierwszej dekady XXI wieku powrócić kolejnym albumem "Inent Lever", a po upływie kilku kolejnych lat nagrali najświeższy materiał pt. "Daumyra". Z jednej strony nie dziwię się, że ISVIND traktuje muzykę już wyłącznie jako odskocznię od szarego życia i ci dwaj muzycy zbierają się jedynie od czasu do czasu, bo ich band nie był nigdy znaczącą nazwą na black metalowej scenie, a ostatnimi czasy Norwegia w ogóle nie stanowi już tak potężnej siły jak lat temu kilkanaście. Smutna prawda, ale prawda? Tymczasem ISVIND po upływie dwóch dekad właściwie się nie zmienił. Całość zaczyna się od dźwięków palącego się ognia i szumu wiatru, by po chwili rozgrzać jeszcze bardziej szybką nawalanką w starym stylu, nie pozbawioną jednak akcentów swojskiego black 'n rolla z charakterystycznym perkusyjnym 'umta-umta'. Jeśli można użyć wobec black metalowej produkcji słowa urokliwy, to "Kast Loss" odpowiada tej definicji. Dalsze utwory pędzą zasadniczo na złamanie karku do przodu, a typowe dla norweskiego brzmienia akordy i wodzenie palcami po gryfie w poszukiwaniu 'nordyckich' melodii, skrzekliwy wokal oraz dudnienie perkusji przywodzą na myśl rzeczy powstałe przed około dwudziestoma laty. Pod tym względem ISVIND najwidoczniej nie chciał żadnych ewolucji czy rewolucji. Może brzmienie nie jest tak garażowe, jak w tamtych czasach, ale tak czy siak duch norweskiej rebelii został tu oddany właściwie i ze smakiem. Takie kawałki, jak "Blodstorm", lekko Burzumowski "Myra", "Specculum" i ozdobiony czystymi wokalami "Klabautermann" mają ręce i nogi, jest ogień, lód i krew, a muzycy nie bawią się w kombinowanie i zbyteczne detale, zasuwając aż miło. Goblin i Arak chyba nawet sprawili, że wygrzebię ze swojego pokaźnego archiwum debiutancki album i posłucham go po latach.

ocena:  8/ 10

www.isvind.net


www.facebook.com/isvindband


www.folter666.de


autor: Diovis



<<<---powrót