| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LORD DYING

"Summon the Faithless"

Relapse Records (CD 2013) 

Wideoklip do utworu "Dreams of Mercy" wiele podpowiada odnośnie pochodzenia, etykietki wydawniczej czy rodzaju muzyki wykonywanej przez LORD DYING. Od pierwszych sekund obrazka wyskakują mi przed oczyma trzy słowa, a mianowicie: Relapse, sludge, USA. Podobne rzeczy widzieliśmy już przy okazji akcji promocyjnych wydawnictw RED FANG czy BLACK TUSK i jak się okazuje - skojarzenie z tym pierwszym jest nieprzypadkowe, bo i tutaj z drugiej strony kamery machał do muzyków Whitey McConnaughy, współpracujący wcześniej z weteranami z ZZ TOP. "Summon the Faithless" to debiutancki album ekipy z Portland, lecz ta z żółtodziobów bynajmniej się nie składa. Panowie grali już wcześniej pod wieloma szyldami heavymetalowej sceny, z czego wydawca przytacza takie nazwy jak BLACK ELK, PORTALS czy LE FORCE. Materiał wspomnianej płyty to jednak przede wszystkim sludge metal egzystujący gdzieś pomiędzy surową wizją takiego grania spod egidy -(16)- a tą bardziej progresywną jego odmianą propagowaną np. przez THE OCEAN. Autorzy "Summon the Faithless" operują całkiem świeżym podejściem do konstruowania odpowiednich riffów czy aranżowania ich w całość z innymi cegiełkami składowymi kompozycji. W rzeczonym "Dreams of Mercy" perkusista Reid potęguje napięcie za sprawą marszowego rytmu, wybijanego bez pominięcia tomów czy kotła. Zabieg bardzo dobrze w tym gatunku znany, ale tu i tak wypada świetnie. W początku (niemal) tytułowego "Summoning the Faithless" zespół częstuje nawet czymś w rodzaju połamanego rytmu i zygzakujących po gryfie leadów, a nawet jeśli podobnych efektów specjalnych LORD DYING słuchaczowi by poskąpił, to i tak w sukurs przyszłyby po prostu dobrze wykrojone kawałki same w sobie. Zgaduję, że nucić pod nosem po pierwszym przesłuchaniu nikt fragmentów tego krążka nie będzie, ale oprócz obowiązkowego, wyniesionego z doomowych wzorców ciężaru i zaadaptowanej od tych hard core'owych agresji cechuje je odpowiedni feeling i nośność. Podczas słuchania tej płyty z tropu zbijają tylko ukłony. Gdy LORD DYING brzmi niczym CELTIC FROST ("In a Frightful State of Gnawed Dismemberment"), co można odnieść głównie do wokalu, wszystko jest w porządku, gdyż w tym akurat przypadku goście robią to z wyczuciem. Nie uwierzę, że nie zamierzone echa wiadomo czyjego "Postmortem" w "Descend Into External" pozwalają się już oswoić z o wiele większym trudem, a pałka przegięta zostaje w "Perverse Osmosis" tworzącym dokładnie taki efekt, jakby chcieli oni pokazać światu jak brzmiałby MORBID ANGEL gdyby grał sludge. Wszystko zależy od intencji. Jeśli LORD DYING chciał przemycić na tej płycie maleńką retrospekcję swych muzycznych ikon oznacza to, że były one niegroźne, a może i nawet chwalebne. Realizacja jest jednak trochę inna i powiem szczerze, że nie do końca wygląda mi na naturalną. Zawsze gdy recenzuję takie nagrania jestem w małej kropce, bo przecież świadom jestem tego, że każdy zespół skądś czerpie czy pożycza. Niekiedy zastanawiam się nawet czy aby czasem nie nabawiłem się jakiejś paranoi na tym punkcie. Czy przypadkiem nie jest tak, że coś z czymś mi się skojarzy i już instynktownie posądzam kogoś o plagiat. Są jednak zespoły częstujące odnośnikami do czyjejś twórczości taktownie i takie, którym nie idzie aż tak dobrze. Czemu LORD DYING przywdziewa stylistyczne maski? Nie mam pojęcia, ale nie oznacza to bynajmniej, że mają oni problem z pokazywaniem własnej twarzy, bo bilans w przypadku "Summon the Faithless" jest ponad wszelką wątpliwość dodatni.

ocena:  7/ 10

www.relapse.com/label/catalog/product/view/id/82832/s/lord-dying/category/51/?show=biography#submenu


www.relapse.com/


www.metal-archives.com/bands/Lord_Dying/3540341466


lorddying.bandcamp.com/


www.facebook.com/LordDying


autor: Kępol



<<<---powrót