| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MUTANT SQUAD

"Titanomakhia"

Suspiria Records (CD 2013) 

Nie da się ukryć, że hiszpański metal stał się przez ostatnie lata zjawiskiem znaczącym, choć jeśli ktoś miałby po przebudzeniu w nocy wymienić jednym cięgiem kilka nazw tamtejszych kapel, to pewnie spojrzałby na pytającego rozespanym wzrokiem i odpowiedział 'no tak, death metal, thrash metal? ale ja teraz ci nie odpowiem na to pytanie?'. Tak to właśnie jest, że reszta Europy dość sceptycznie traktuje ten niezwykły boom kapel z Półwyspu Iberyjskiego. Ot, tacy sąsiedzi z Portugalii to pod tym względem dość leniwy naród i nie ma co porównywać obu krajów, bo i tak Madryt, Barcelona i wiele innych miast oraz miasteczek rozlega metalowymi dźwiękami po stokroć mocniej. Ale tak czy siak, cieszy mnie radość grania tych wszystkich hiszpańskich kapel, które co rusz zaskakują swoją interpretacją ciężkich dźwięków. Weźmy pod lupę taki MUTANT SQUAD. Zespół był dotąd znany jedynie w swoim regionie (prowincja Galicja) i może dzięki koncertom także w sąsiedniej Portugalii. Tymczasem ich debiutancki album "Titanomakhia" oferuje kawał solidnego i bardzo napastliwego thrash metalu z lekko thrash/death metalowymi i core'owymi wpływami, które sięgają od amerykańskiego łojenia z lat 80-ych, poprzez europejską szkołę thrashu, PANTERowski groove, potęgę nagrań TESTAMENT, jazdę w stylu THE HAUNTED z najlepszych czasów, aż po wszystkie te vintage'owe kapele reprezentujące młodsze pokolenie łamaczy kości. Dlatego już w pierwszym na płycie "Overdose" słychać dosadność i żywiołowość wczesnego SLAYER'a, precyzyjne cięcia EXODUS, moc PANTERY, swojskie pokrzykiwania znane z wielu thrashcore'owych płyt z lat 80-ych, dynamikę naszego THE SIXPOUNDER czy innych krajowych chuliganów z TERRORDOME i pewnie każdy doszuka się czegoś jeszcze, łącznie z wszystkimi tymi neo-thrash'owymi załogami pokroju EVILE, MUNICIPAL WASTE czy im podobnymi. Konkretne riffy, krwisto-soczyste solówki, mocno punktująca perkusja, wyrazisty wokal i chwytliwe aranże są niewątpliwymi atutami tych młodych muzyków i właściwie każdy z ośmiu kawałków nadaje się do ostrego moshu oraz miarowego machania dyńką, choć należy zważać, by w niektórych momentach czerep nie spadł z korpusu ;]. Ten pałer MUTANT SQUAD jest naprawdę zaraźliwy i jeśli tak dobrze wypadają również na koncertach, to zamiatają równo wśród swojej konkurencji równolatków i mogą wyjść w świat z podniesionymi głowami. Teraz tylko kwestia tkwi w tym, czy zostaną zauważeni, bo ich wydawca nie ma jeszcze takiej siły rażenia jak wiele innych firm. A życzę im jak najlepiej, bo "Titanomakhia", może poza słabą okładką, zrobiło 'dużą rzecz'.

ocena:  8,5/ 10

www.facebook.com/mutantsquadband


www.reverbnation.com/mutantsquad


autor:  Diovis



<<<---powrót