| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MYTHERY

"The Awakening of the Beast"

Mighty Music (CD 2013) 

Duński sekstet MYTHERY powstał w 2010 roku z inicjatywy, studiującego wówczas na Rhythmic Music Conservatory w Kopenhadze, Nikolaja Holgera. Perkusista, kompozytor i zarazem autor tekstów wspomnianej formacji skompletował skład, którego najpikantniejszym członkiem okazała się skrzypaczka Michala Hoj. To ona wniosła do muzyki MYTHERY należną świeżość, bo metalowych zespołów wykorzystujących brzmienie tego instrumentu jest sporo, ale prog metalowych posiadających skrzypka na pełnym etacie z całą pewnością już zdecydowanie mniej. Kiedy pierwszy raz usłyszałem "The Awakening of the Beast", którym Duńczycy debiutują na muzycznym rynku, przeczuwałem, że muszą mieć w składzie jakiś 'żywy smyczek', że tak napiszę i nie myliłem się. Dorzucając jego partie do klasycznie progmetalowego grania stworzyli dość oryginalny styl, a że trzeba to jeszcze było w spójną i klarowną całość umiejętnie połączyć i upichcić z tego jakieś sensowne numery, zaczęły się schodki. Najsłabszym ogniwem personelu jest tutaj na pewno wokalista Laurits Emanuel, który wciela się jak tylko może w Daniela Gildenlowa (słychać to aż nazbyt jaskrawie w "The Awakening of the Beast Pt. II: A Dark Epiphany"), co wychodzi mu najczęściej tak sobie, bo odnaleźć się w tak złożonej muzie nie potrafi, a nawet jeśli chwilami mu się to udaje, to dobre wrażenie skutecznie wymazuje fałszujące wyciąganie. Metal progresywny nie jest gatunkiem dla każdego. Tak w zasadzie winien być on konikiem bardziej instrumentalistów niż metalowców, jeśli wiecie co mam na myśli. No pewnie, że w przypadku ogromnej liczby aktów jedno z drugim się pokrywa, ale chyba jednak nie do końca akurat w MYTHERY. Metalowe instrumentarium również nie za dobrze dogaduje się ze smykiem, co rzuca się w uszy aż nader często i mimo kilku czarujących momentów - jak choćby "Another Universe" czy wybranych fragmentów pięcioczęściowej sagi tytułowej - album sprawia wrażenie mocno niedopracowanego. Nawet gdyby były tu świetne kompozycje, a z uwagi na blichtrowy charakter wielu tematów melodycznych nie zawsze są, i tak położyłoby je wykonanie. Nawet gdyby wykonanie było perfekcyjne i tak należałoby posądzić tę grupę o kalkowanie DREAM THEATER z okresu dwupłytowego majstersztyku "Six Degrees of Inner Turbulance". Świetny wzorzec, naprawdę, ale uszczypnijcie mnie jeśli "The Awakening of the Beast Pt. I: Overture" nie przemyca mało wyrafinowanych i tyleż udanych cytatów z drugiego dysku wspomnianego wydawnictwa, czy materiału pamiętnego "Metropolis Part II: Scenes From a Memory"! Wyczuwam tu plan o ogromnych aspiracjach, ale pod względem skuteczności jego realizacji bliżej MYTHERY do takiego THE SUNPILOTS niż na przykład LEPROUS.

ocena:  5/ 10

www.facebook.com/mytheryofficial


www.mightymusic.dk/


autor: Kępol



<<<---powrót