| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

16

"Drop Out"

Relapse Records (CD 1996 - 2010) 

Amerykański 16 to grupa sludge metalowa i nie wiem, czy moje skojarzenia są słuszne, lecz mimo to słyszę tu bardzo, ale to bardzo wyraźne echa dorobku TOOL (posłuchajcie solówki w "Pump Fake"). Podobno ich krajanie spłodzili, zgodnie z niektórymi opiniami, styl, w ramach którego nie sposób się poruszać, równocześnie nie kopiując dokonań ekipy Keenana. Cóż, może to i racja, lecz 16, na drugim swym albumie studyjnym, którego reedycję akurat wrzuciłem na ruszt, pokazują w sposób absolutnie rozbrajający, że wcale tak być nie musi. Dla mnie już podczas odsłuchu pierwszego z brzegu "Trigger Happy" stało się zupełnie jasne, że mimo pewnych inspiracji, zespół pracuje nad swym własnym stylem. Są tu masywne, nisko strojone, doomowe gitary, których riffy z jednej strony - przetaczają się po mnie jak typowe dla stylu walce (MELVINS, NEUROSIS można jak najbardziej wspomnieć), z drugiej zaś - kreślą linie melodyczne przywołujące w pamięci klimat muzyki wspomnianej wyżej nazwy z okolic "Undertow" - "Aenima". Basik również jakiś taki "Soberowy", że tak powiem i super, że na "Drop Out", co się dość rzadko zdarza - wyraźnie słychać ten instrument. Są to jednak swego rodzaju narzędzia, jakie 16 wykorzystuje do budowy swego własnego, muzycznego świata. Granie cechuje się przede wszystkim ciekawą motoryką i luźnym (szczególnie w warstwie wokalnej), punkowym wręcz klimatem. Tak właściwie można by zaryzykować stwierdzenie, że "Drop Out" to muza, w której od każdej jednej reguły jest wyjątek. Chociaż, jak na prawdziwy sludge przystało, zawrotnych prędkości nikt tu nie rozwija, możemy, przykładowo, nacieszyć swe uszy rodzynkiem w postaci wybitnie rozpędzonego miejscami "Fucked For Life", nad którym unosi się mocno grindowa aura. Dominuje tu przetworzony wokal? Proszę bardzo - album otwiera kawałek z wokalem czystym, itp. itd. Nie zabrakło tu również wyśmienitych akcentów psychodelicznych, jak te ze "Seeds And Sterms" chociażby. Natknąłem się też na całkiem fajne zrywy perkusyjnych galopad, jak te w początku "Tocohara", czy później w "Bloody Knuckles". Całość zamyka mega potężny "16", którego riff urzeka genialną prostotą i udowadniając, że wolniejszymi zagrywkami można często miażdżyć dużo skuteczniej niż ultra szybką młócką, stanowi jeden z najlepszych motywów gitarowych, jakie kiedykolwiek w gatunku było mi dane słyszeć.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/16


www.relapse.com/


autor: Kępol



<<<---powrót