| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

PRYAPISME

"Hyperblast Super Collider"

Apathia Records (CD 2013) 

We Francji działa tak mnóstwo dziwacznych, trudnych do ogarnięcia jakimś konkretnym określeniem zespołów, że zaczynam myśleć o tym miejscu jako pewnej takiej bohemie artystycznej rodem z dekadenckiej epoki przełomu XIX i XX wieku. Jednym z takich prekursorów było na pewno w latach 90-ych MISANTHROPE, ale po nich wysyp różnych twórców nastąpił dość spory. Wiele z tych zespołów opisywaliśmy już na naszych wirtualnych łamach, a część z nich wydaje swoje płyty pod skrzydłami Apathia Records. Kolejny to PRYAPISME - zespół instrumentalny, a przy tym wielobarwny muzycznie. Posługując się przy tej okazji jakimikolwiek porównaniami mógłbym stać się ofiarą własnej dziennikarskiej dociekliwości, bowiem już pierwszy na płycie utwór o jakże długaśnym tytule "Un druide est giboyeux lorsqu'il se prend pour un neutrino" to prawdziwie energetyczny misz-masz wpływów rozciągających się od awangardowego i progresywnego rocka, jazzu, muzyki poważnej, latynoamerykańskiej, ska i różnorakiej elektroniki (włączywszy w to także drum 'n bass czy rave), aż po tradycyjny i ekstremalny metal oraz dziwaczne melodyjki. Powiedzmy umownie, że można umieścić w ten sposób PRYAPISME gdzieś w podobnej szufladce, jak różne projekty Mike'a Patrona (MR BUNGLE, FANTOMAS i TOMAHAWK), ale ze wskazaniem, że też tworzą kolaże różnych stylów. Ktoś doszuka się tutaj wpływów KING CRIMSON i EMERSON, LAKE AND PALMER, ktoś inny odnajdzie elementy kraut rocka, ktoś jeszcze dołoży tu eksperymentalność THEE MALDOROR KOLLECTIVE czy Billa Laswella, a inny powie, że jest tu coś z ARCTURUS czy MEKONG DELTA i można by tak w nieskończoność i nikt tak naprawdę nie połapie się o co chodzi tym pięciu Francuzom. Oni kreują swój własny świat, który tylko oni są w stanie ogarnąć i jako tako zrozumieć. PRYAPISME to nieprzewidywalny, ale wbrew pozorom dość jednolity, choć nie kierujący się praktycznie żadnymi zasadami twór gdzieś z pogranicza awangardy, rocka, metalu, muzyki improwizowanej i elektroniki, po prostu. Właściwie każdy z fragmentów tej płyty czymś zaskakuje i uważne ucho wyłapie tu nawiązania do takich czy innych dźwięków powstałych gdzieś kiedyś na tej planecie, a warto dodać, że muzycy czerpią też z muzyki do bardzo oldskulowych gier komputerowych, co paradoksalnie nie brzmi groteskowo. Oprócz powiedzmy typowego instrumentarium w rodzaju gitar, basu, perkusji, klawiszy i sampli (również głosów) na "Hyperblast Super Collider" użyto także saksofonu ("La notion de chiralite? de spin et d'oscillation de saveur des particules supersymetriques definissant un champs scalaire lors d'une transition de conifold en cosmologie branaire dans un modele ekpyrotique", "Cochenille, membrane et volcanologie"), klarnetu, akordeonu i różnorakich instrumentów perkusyjnych. Ba, do nagrania zaangażowali nawet kota imieniem La Belette, który miauczy w dwóch utworach ;] Z kolei na samym końcu umieścili swoją niesamowicie wariacką interpretację "Nocy na Łysej Górze" rosyjskiego kompozytora Modesta Musorgskiego. Jeśli więc mówić o tym albumie jako przykładzie na muzykę rzeczywiście progresywną, bo o ile niektórzy używają tego określenia na skostniałe tak naprawdę formuły, to tutaj jest to adekwatne i w pełni odpowiada zawartości, a okładka tylko dopełnia tę całość.

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/pryapisme


www.myspace.com/pryapisme


pryapisme.bandcamp.com


www.apathiarecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót