| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

RAWHIDE

"Murder One"

Patac Records (LP 2013) 

Dziwne rzeczy dzieją się w Stanach. Co rusz odsłuchuję materiały udostępnione mi przez agencję promocyjną Earsplit, a potem zauważam, że co najmniej co drugi z nich wyszedł wyłącznie w formacie winylowym i cyfrowym. OK, czaję sprawę, jeśli chodzi o epki, ale za Wielką Wodą faktycznie wielu undergroundowych wydawców olewa wydawanie CD i wypuszcza płyty analogowe. To samo dotyczy również szwedzkich rebeliantów z RAWHIDE, którzy właśnie ujawnili się ze swoim debiutanckim, rock 'n rollowym "Murder One", nagranym u samego Tomasa Skogsberga w Sunlight Studios. Nieprzypadkowo użyłem tutaj terminu określającego oldskulowe granie do przodu, bowiem 10 numerów z tego krążka to siarczyste dźwięki mieszające wpływy MOTORHEAD, TURBONEGRO, GLUECIFER, THE EXPLOITED oraz GG Allina i zdecydowanie zgadzam się z tym opisem. Muzycy na co dzień parający się nieco bardziej ekstremistyczną muzą, czyli wokalista i gitarzysta Rambling Rob (BESTIAL MOCKERY), perkusista El Wocko (również BESTIAL MOCKERY, plus KILL), drugi gitarzysta Little Mike (PROTECTOR) oraz bliżej nieznany basista Captain Twofinger zjednoczyli swoje siły, by siekać prostolinijne dźwięki, które czerpią z rock 'n rollowego szaleństwa, punkowej prostoty i Motorheadowej energii. Opierają swoje na ogół trzyminutowe kawałki na kilku akordach w różnych konfiguracjach i solowych wygibasach, krzykliwych wokalach z chrypą w głosie a la dziadek Lemmy oraz dosadnie wtórującej sekcji rytmicznej, ale jest w tym metoda, choć nie sądzę, aby szwedzkiej ekipie udało się zrobić jakąś oszałamiającą karierę. To takie imprezowe granie, które można zapodać na konkretnie zakrapianych spotkaniach jakby przy okazji i pewnie nikt na drugi dzień nie będzie pamiętać niczego poza tym, że chyba zarzygał chodnik, a jeden z kolesiów zamknął się w drugim pokoju z jakąś panienką. Mimo to, jeśli ktoś lubi takiego pałera i akurat nie poszukuje czegoś mega-ambitnego do odsłuchu, to RAWHIDE będzie jak znalazł. Kolesie nie bawią się w szczegóły, odpalają sprzęt i jadą do przodu z nie takimi znów banalnymi, choć hałaśliwymi jak stado koni w biegu kawałkami, przy których potupać można, pomachać bańką i wypuścić przed siebie pięść lub 'palcowego diabełka'. Nie pozostawią po sobie "Ace of Spades" i nie zapiszą się złotymi głoskami w żadnej encyklopedii, ale przynajmniej ciała nie dają jak wielu innych.

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/pages/Rawhide/328048975709


www.patacrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót