| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SAINT VITUS

"Die Healing"

Season Of Mist Records (CD 1995 - 2013) 

Ten album jest ostatnim, jaki SAINT VITUS nagrał przed zakończeniem działalności, którą na szczęście wznowił w 2012 roku, by w końcu doczekać się zasłużonego poklasku nie tylko wśród die-hard maniaków doom metalu. W szeregi zespołu powrócił wtedy na jakiś czas pierwszy, oryginalny wokalista Scott Reagers, który był członkiem Vitusa w latach 1979-1985. Nie zmienia to postaci rzeczy, że wciąż byli wierni korzennemu doom metalowi, podczas gdy dookoła trwało szaleństwo na punkcie death i black metalu, a wielu fanów odkrywało rodzący się wówczas klimatyczny odłam tego gatunku. Jedynką nowinką, jaką wprowadziło w życie amerykańskie kombo było to, że powierzyli nagrywanie materiału bardzo popularnemu wówczas producentowi wielu pozycji z kręgu thrash i death metalu, Harris'owi Johns'owi, który pracował z zespołem w swoim berlińskim Music Lab. Kosmetyczne zmiany w brzmieniu są więc słyszalne wyczulonym uchem, choć z drugiej strony panowie Chandler, Reagers, Adams i Acosta pilnowali, aby nie cyzelować ich charakterystycznego, przybrudzonego brzmienia ponad miarę. Dlatego bazowe, surowe riffy nie są niczym uzupełniane, przestery, flangerowe nieczystości i dudniący bas pozostały takie, jak trzeba, a jedynie sound perkusji jest odrobinę zmieniony, gdy porównać go do tego z "C.O.D." na przykład. Mimo to, "Die Healing" jest płytą nawet bardziej mroczną, przytłaczającą i obłąkaną niż jej poprzedniczka i sprawdza się w roli swoistego epitafium SAINT VITUS. Takie kawałki, jak "Sloth' czy "In the Asylum" pozostawiają po sobie wyraźny ślad w psychice słuchacza. Powrót do ekipy Scotta Reagersa też uważam ogólnie za udany, choć jego głos ma bardziej heavy metalowy vibe niż ten Scotta "Wino" Weinricha czy Christiana "Chritusa" Lindersona. Emocjonalne wokalizy Reagersa są jednak właściwe w takich i innych miejscach, doskonale uzupełniając korzenne granie pozostałych muzyków. Słychać tu też, że uważane przez wielu za najlepszy przykład doom metalu z lat 80-ych i 90-ych CANDLEMASS było pod przemożnym wpływem swoich nieco starszych braci, a ci nie pozostali im dłużni nagrywając na przykład bardzo melodyjny, a przy tym ciężki numer "Let the End Begin". Podobnie jest z DANZIG, zwłaszcza w wokalach, co słychać momentami w mocno pojechanym i potężnym jednocześnie "Sloth". Więcej na tej płycie jest jednak odnośników do Sabbathów, co można wyczuć nie tylko dzięki typowym riffom autorstwa Chandlera (to on w końcu od zawsze był mózgiem zespołu), ale i specyficznej motoryce oraz budowaniu utworów w taki, a nie inny sposób. Amerykańscy doomowcy dobrze czuli się również w horrorystycznych klimatach, a tego przykładem jest bardzo złowrogi kawałek o tytule "Return of the Zombie". Tak czy siak, SAINT VITUS miał swoje własne brzmienie i dzięki "Die Healing" dorzucił cenną cegiełkę do potęgi klasycznego doom metalu, który przechodzi ostatnimi laty renesans i bardzo dobrze.

ocena:  8/ 10

www.saintvitusband.com


www.facebook.com/saintvitusofficial


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót