| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TABERAH

"Necromancer"

Dust On The Tracks Records (CD 2013) 

Nieco starszy od muzyków TABERAH gitarzysta Stu Marshall określił "Necromancer" jako "jedno z najlepszych metalowych wydawnictw, które ukazało się w ciągu ostatnich 10 lat w Australii". Pewnie coś w tym jest, bo ja osobiście nie bardzo sobie przypominam jakichkolwiek znaczących pozycji, przynajmniej z kręgów typowo heavy metalowych, jakie dotarły do nas z Antypodów i narobiły zamieszania. Black, death i thrash metal, owszem, pojawiają się co jakiś czas i każdy z nas może wymienić parę znaczących nazw z tych kręgów, ale TABERAH wygląda rzeczywiście na tle swoich rodaków co najmniej ponadprzeciętnie. Zaciekawiły mnie już zapowiedzi, że młodziaki z Tasmanii inspirują się IRON MAIDEN, BLACK SABBATH, AC/DC, THIN LIZZY, QUEEN i THE DARKNESS. Oznaczać to by mogło, że łupią staromodnie, melodyjnie i dość energetycznie. Z tym pierwszym przymiotnikiem mocno bym polemizował, bowiem jeśli już, to TABERAH nawiązuje do swoich mistrzów raczej pośrednio. Z QUEEN łączy ich rozmach i wielogłosowe zaśpiewy, z IRON MAIDEN melodyka i motoryka, z THE DARKNESS pewien taki brytyjski patos, ale reszty ja tu osobiście nie słyszę. Już znacznie bliżej 'tasmańskim diabłom' do przebojowości SABATON, epickość może przywoływać po części MANOWAR i po części na przykład EDGUY czy nawet AVANTASIA, a samo brzmienie i utwory są taką krzyżówką tradycyjnego heavy metalu, niemieckiego power metalu, melodyjnego, skandynawskiego grania i dźwięków gdzieś z pogranicza 'pudel metalu' i np. GUNS 'N ROSES. To ostatnie to nie żaden przytyk, po prostu TABERAH przesiała swoje fascynacje przez sito bardziej współczesnych i odpowiadającym muzykom rzeczy, którymi nasiąkli z racji młodego wieku. Nie pozbawia ich to w żaden sposób naturalności, bo w praktycznie każdym z kawałków zabrzmieli świeżo, chwytliwie i wiarygodnie. Większość numerów ma w sobie trochę drapieżności i niczym nie stępionego pazura, a jednocześnie brzmi hymnowo i nadaje się do wspólnego śpiewania podczas koncertów. Lista tego typu fragmentów na "Necromancer" jest długa i zaczyna się od "2012", a kontynuację mamy w "Dying Wish", "Burning In the Moonlight", utworze tytułowym oraz w "Warlord". Z kolei "Don't Say You'll Love Me" jest po trosze balladowy i to też hicior jak należy. "For King And Country" to powrót do żwawego i dynamicznego grania w czysto heavy metalowej konwencji, a jednocześnie jeden z najlepszych momentów na płycie, choć pozostałe mu wiele nie ustępują. Trzeba w tym momencie pochwalić obu gitarzystów: Jonathona B (także głównego wokalistę) oraz Mylesa "Flash" Flood'a, którzy ciągną ten wózek do przodu, wycinając zgrabne akordy i solówki, a kiedy trzeba (jak np. w instrumentalnym "One Goon Bag Later") siadają z gitarami akustycznymi i też wiedzą, jak zagrać ładną miniaturkę, ale dużo wnoszą i basista Dave "The Doctor" Walsh oraz bębniarz Tom "Bam Bam" Brockman. Nawet bonusowy "Burn" DEEP PURPLE wyszedł im całkiem nieźle i nie ma się do czego doczepić. Do tego całość została dobrze wyprodukowana przez Joe Haley'a z PSYCROPTIC, który zajmował się tym również przy okazji debiutanckiego materiału TABERAH "The Light of Which I Dream", a więc teraz nic, tylko czekać aż Tasmańczycy przybędą podbijać Stany i Europę. Bo w sumie na to zasłużyli tym materiałem.

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/taberah.tas


www.soundcloud.com/taberah


dust-on-the-tracks-records.de


autor: Diovis



<<<---powrót