| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE RUINS OF BEVERAST

"Blood Vaults - The Blazing Gospel Of Heinrich Kramer (Cryptae Sanguinum - Evangelium Flagrans Henrici Institoris)"

Van Records (CD 2013) 

Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałem w lato tego roku doniesienia o nowym, długo oczekiwanym albumie Alexandra von Meilenwalda, czyli THE RUINS OF BEVERAST. Bez wątpienia, jego poprzednie wydawnictwa, a szczególnie genialne, monumentalne "Foulest Semen of a Sheltered Elite" były niezwykle świeżym powiewem na scenie black/doom metalowej. Tym razem były muzyk NAGELFAR przyłożył się konkretnie do pierwszego w pełni koncepcyjnego albumu i zmajstrował kolejne dopracowane w szczegółach dzieło. Horrorystyczne intro "Apologia" to początek pierwszej części albumu podzielonego na trzy części oraz odpowiednie wprowadzenie w świat religijnych deprawacji okresu Średniowiecza i wprowadzonego w życie między innymi przez tytułowego dominikanina Heinricha Kramera zasady 'Malleus Maleficarum' (Młot na czarownice), które równie dobrze można odnieść do obecnych zakłamanych czasów instytucji Kościoła. Następujący po nim numer "Daemon" to już konkretny kawał dosadnego black/doom metalu nawiązującego do najlepszych dokonań DEINONYCHUS, a jednocześnie wartość sama w sobie. Narastająca atmosfera opętania i zgrabne przechodzenie od szybkich partii z nisko nastrojoną gitarą do epickich 'dołów', organowe ozdobniki i zniekształcone wokale oraz niskie growle budują niezwykły, jedyny w swoim rodzaju klimat. W początkowej fazie "Malefica" robi się klimatycznie dzięki gitarowym, nie przesterowanym motywom gitary i melodyjnemu solo, ale z czasem ciężar bierze górę i wraz ze zniekształconymi chórami oraz organowym leadem tworzy niesamowicie wyrazisty, przerażający obraz. Patent nałożonych na siebie ścieżek złożonych z potężnych riffów i drugiej, akustycznie i wyraziście brzmiącej gitary to rzecz jakby znana (vide EVOKEN), ale jakże niezwykle sprawdzająca się w swoim majestacie. Tak samo jak rytmika, która tylko z pozoru porusza się w innym kierunku niż pozostałe instrumenty. "Ornaments On Malice" nie powstydziłby się ani ASPHYX, ani też HAIL OF BULLETS, choć Meilenwald interpretuje na swój sposób doom/death metalowe dźwięki, posuwając się do inkorporowania bardziej złowrogich, funeral doom'owych akcentów i w pewnym momencie przestrzenne brzmienia zaczynają przemawiać własnym mrocznym, gęstniejącym z minuty na minutę językiem. Tak kończy się "Prima Pars", a "Spires, the Wailing City" rozpoczyna drugą. Ponad 13-minutowy kolos przytłacza swoim ekstremalnym ciężarem, growle dodają temu odpowiednią dawkę grozy, a rytualistyczne bębny w środkowej części też robią swoje. Surowość i szorstkość tego numeru nie od razu wchodzą, ale radzę uważać, bo jak się wejdzie do środka, to już na własną odpowiedzialność. Aż piętnastoipółminutowy "A Failed Exorcism" odrobinę przyśpiesza panujące przez kilkanaście poprzednich minut tempo, ale to wciąż rytualna, wręcz alchemiczna mikstura doom i funeral doom oraz death metalu. Trzecia i ostatnia część pod nazwą "Tertia Pars" składa się z marszowego "Trial" opartego na chóralnych zaśpiewach i przemowie inkwizytora, opętańczo szybkiego i ozdobionego żeńskim głosem "Ordeal" oraz bardzo smutnego w wymowie i pomnikowego 'grand finale' o tytule "Monument". Na swojej następnej płycie TRIPTYKON będzie musiał się nieźle postarać aby przebić swoją potęgą nowe arcydzieło THE RUINS OF BEVERAST.

ocena:  9,5/ 10

www.facebook.com/pages/The-Ruins-Of-Beverast/116265971848680


www.van-records.de


www.facebook.com/vanrecs


autor: Diovis



<<<---powrót