| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

VULTURE INDUSTRIES

"The Tower"

Season Of Mist Records (CD 2013) 

W najśmielszych snach, pod wpływem starannie wyselekcjonowanej przez najlepszych szamanów mieszanki bogatych w psychodeliki roślin, czy pozostając w innym, alternatywnym stanie świadomości, nie potrafiłbym spodziewać się tak obezwładniająco genialnej płyty spod szyldu VULTURE INDUSTRIES! Nie wiem czy to Season Of Mist, z którymi kilka miesięcy temu podpisali kontrakt, wywarli na nich tak pozytywny wpływ, czy może otoczenie fiordów rzeczywiście stymuluje do wspinania się na ostatnie szczeble muzycznej sztuki wyższej u eksplorujących mroczniejsze zakamarki metalowej estetyki kapel, ale ten niepozorny wcześniej jak dla mnie zespół z Norwegii właśnie zgotował mi największe i najbardziej pozytywne muzyczne zaskoczenie na przestrzeni ostatnich kilku dobrych lat! Jakieś kilka zim temu wpadł mi w ręce ich materiał z 2007 roku, czyli album debiutancki pod tytułem "The Dystopia Journals". Było to przyjemne dla ucha granie, lecz poza pewnymi niuansami aranżacyjnymi niczego ponad zręczne podrabianie stylu rodaków z ARCTURUS sobą nie prezentowało. Ot, kolejny tego typu zespół, jaki z powodzeniem wrzucić można do tego samego worka co np. grecki VACANTFIELD czy znów norweskie QUADRIVIUM. Skupiwszy się na ciekawszych rzeczach, które to tu, to tam mogłem wyłowić odstawiłem muzykę zespołu zbyt głęboko w moim mniemaniu brodzącego w czyichś pomysłach, zamiast - jak na prawdziwych awangardowców przystało - rozwijać własne. Czas mijał, a ja szperając gdzieś w sieci natknąłem się na wideoklip, którym VULTURE INDUSTRIES promował swój najnowszy i zarazem pierwszy nagrany dla SOM, regularny album studyjny. Mówiąc szczerze, o wiele bardziej przyciągnęło mnie nazwisko reżysera obrazka niż wspomniana nazwa, choć nie widziałem również problemu w tym, by sprawdzić po latach z jakim skutkiem uczniowie norweskich Mistrzów tzw. pracę domową dzisiaj odrabiają. Marszowy rytm perkusyjny Tora Helge Gjengedala, dość kameralny, że tak napiszę, wygrywany na saksofonie przez (udzielającego się tutaj sesyjnie) basistę GALAR, Simona Futterlieba i subtelne pęczki równie wyrafinowanych klawiszowych dźwięków błyskawicznie zakomunikowały, że uczniowie opuścili już szkolne ławki pretendując powolutku do roli głównych bohaterów słynnego powiedzenia o belfrze i jego protegowanym. Sam wideoklip wyszedł spod igły Costina Chioreanu - twórcy okładek BE'LAKOR, AVA INFERI, DELTA CEPHEID, DEMONICAL oraz rzecz jasna tej będącej graficznym odbiciem tytułowej w tym kontekście 'wieży'. Tak on czy okładka, jak i teksty - jakie na potrzeby tej płyty napisał frontman, Bjornar Nilsen - partie wokalne bądź też instrumentalne stanowią w przypadku "The Tower" perfekcyjnie dobrane elementy dzieła skończonego, a zagłębić się weń - to dopiero jest przygoda! Nawet nie zaglądając w wyśpiewywane przez Bjornara wersy miałem wrażenie, że ciarki skaczące po plecach mógłbym zgarnąć ręką i zamknąć w pudełku gdybym tylko chciał. Pełna przejażdżka z tym tytułem to jednak doświadczenie o niezapomnianej intensywności. Obecne ślady wokalisty wychodzą poza to, co wcześniej dla ARCTURUS robił Rygg odrobinkę, maleńką odrobinkę bardziej niż wyczyny Matta Drake'a z EVILE poza ramy ustalone przez młodego Jamesa Hetfielda, choć powoli dociera do mnie, że mimo pewnych zbieżności w barwie czy manierze gość i tak zaklina te swoje struny głosowe z podziwu godnym skutkiem. Teatralność takiego "A Knife Between Us", mimo iż pracują na nią wszyscy, stałaby pod sporym znakiem zapytania gdyby koleś nie wczuł się w tym numerze trochę bardziej niż zazwyczaj. Jak zwykle nie chcę psuć słuchaczom najlepszej imprezy zdradzając zbyt wiele, ale wystarczy wybadać co koleś odstawia w drugiej minucie tytułowego "The Tower", gdy połamany rytm, techniczne tłumienie jednej z gitar i zygzakujące razem z nią leady drugiej (tu pocą się grający również na keyboardzie Oyvind Madsen i Eivind Huse) kwituje samotny motyw saksofonowy. Ostatni raz coś podobnego na tym samym poziomie słyszałem w przypadku "The Test That Stumped Them All" (lub jak kto woli IV części tytułowego molocha z "Six Degrees of Inner Turbulance") DREAM THEATER, choć wspomnianą rękawicę podnosiło wielu. Tak ten, jak i kolejny "Divine - Appalling" mocno pachnie rozwiązaniami z ostatnich krążków IHSAHN, pod co podpiąć można również wyczyny Futterlieba. Podobnie jak one nie kopiują jednak tego, co na krążkach Tveitana robi Jorgen Munkeby, tak i pozostałe rozwiązania będące cegiełkami 'Wieży' mają charakter diabolicznie inteligentnie dociętych i połączonych elementów. Są szybciej galopujące rzeczy jak "Blood on the Trail", rodzynki w postaci "Sleepwalkers" z okazjonalnymi growlami czy stonerowymi wręcz riffami, miażdżąco podniosłe misteria jak choćby "The Hound", nie mówiąc już nawet o pojedynczych, licznie kipiących spod każdego tytułu, aranżacyjnych smaczkach. Z każdego instrumentu wyciska się tu chyba wszystko co tylko można, omijając na szczęście szerokim łukiem puste popisy czy inne wyścigi. Przypadek VULTURE INDUSTRIES tylko potwierdza, że ciężka praca i konsekwencja wcześniej czy później, w ten czy inny sposób, na pewno się obronią, dzięki czemu już nigdy nie wypowiem się o nich jako o tych, 'którzy rżną z ARCTURUSA'.

ocena:  10/ 10

www.metal-archives.com/bands/Vulture_Industries/36666


vultureindustries.bandcamp.com/


www.vulture-industries.net/


myspace.com/vultureindustries


www.season-of-mist.com


autor: Kępol



<<<---powrót