| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

AC ANGRY

"Black Denim"

Dust On The Tracks Records (CD 2013) 

Buńczuczne zapowiedzi towarzyszyły promocji tego albumu, bo padały tam porównania zarówno do TURBONEGRO, jak i MOTORHEAD, a samo określenie 'rock 'n roll' mogło równie dobrze zmylić, jak i zachęcić, a nawet zniechęcić. Już wielu mieliśmy w przeszłości kolesiów z tapirowanymi włosami i makijażem, którzy twierdzili, że hasło 'sex, drugs & rock 'n roll' to oni wcielają w życie 24 godziny na dobę. Od czasu jednak, gdy karierę zaczął robić VOLBEAT coś się zaczęło zmieniać i parę kapel stąd i zowąd wypełzło, faktycznie oddając się duchowi klasycznego rockowego grania. AC ANGRY jest rzeczywiście taką niemiecką odpowiedzią na duński band, ale i na takie kapele, jak choćby trochę już zapomniane THE HELLACOPTERS z Nicke Anderssonem z ENTOMBED w składzie czy na mocniejsze oblicze znanego wszem i wobec THE DARKNESS. Na debiutanckim albumie o tytule "Black Denim" panują dość proste zasady: muzycy odkręcają wzmacniacze na full, wycinają ostre riffy, ale nie zapominają o melodiach i o takich dźwiękach, które dotrą do rockerów i nadadzą się na różne zloty motocyklowe. Niemcy podeszli do sprawy solidnie i nie ograniczają się do klepania paru akordów na krzyż. Potrafią przyłoić konkretnie i tak jest na przykład przez pierwsze kilka minut ("Booze Horse", "Rock 'n' Roller Roller Rolla!"), by w "It's Good To Be Bad" pograć trochę bardziej klimatycznie i 'zalecieć' DANZIG'em. W paru miejscach gitarowy ogień jest wspierany przez brzmienia pianina czy harmonijki ustnej ("You Got the Thirst - I Got the Booze") i robi się knajpiarsko, ale w tym pozytywnym znaczeniu. Faktycznie można sobie wyobrazić zespół na scenie w na pozór obskurnej spelunie, gdzie nie trzeba maszyny do robienia dymu, bo klienci wydmuchują tumany dymu ze swoich płuc, a paru zapomina się w rock 'n rollowym szaleństwie pod sceną. Taki obrazek mi się podoba i podobają mi się takie numery w wykonaniu AC ANGRY. Nie brakuje tu jednak takich wypełniaczy, które już takiej mocy nie mają i za bardzo idą w stronę takiej glam metalowej miałkości. Do tej kategorii należy niestety numer tytułowy, choć i tutaj trochę iskier podczas gitarowego solo się sypie. Reszta na ogół trzyma wysoki poziom i mamy tu sporo pełnych wigorów kawałków, a w paru mamy takie połączenie VOLBEAT, MOTORHEAD i KYUSS, np. w "Like a Riot" czy w "Motor" lub heavy 'n rollowe bujanie ("Hellrock Anthem"). Fajnie by było zobaczyć ich kiedyś w akcji "na żywo", bo mam wrażenie, że nie tak znowu początkujący muzycy (wcześniej działali pod szyldem TELLTALERS) potrafią nieźle dokopać, a poza tym już towarzyszyli paru znaczącym zespołom, na przykład SAXON, URIAH HEEP, MOLLY HATCHET, ANVIL czy BLACK LABEL SOCIETY, a to już coś.

ocena:  8/ 10

www.acangry.com


www.facebook.com/acangry


www.dust-on-the-tracks-records.de


autor: Diovis



<<<---powrót