| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

AEVANGELIST

"Omen Ex Simulacra"

Debemur Morti Productions (CD 2013) 

Diabli mnie biorą (choć może powinni mnie wziąć już z dziesięć lat temu), gdy muszę czytać takie bajdurzenie o danej kapeli, że właśnie odkryli nowe wcielenie death metalu lub zrewolucjonizowali dotychczasowe odmiany tego gatunku. Wiadomo przecież, że od jakiegoś czasu nie da się czegoś zrobić w krótkim czasie i wszystko dzieje się mniej przełomowo niż na przykład 20 lat temu czy nawet ciut więcej, gdy faktycznie death czy black metal wyskoczyły niczym Diabeł z pudełka i działo się, oj działo? Jeśli już mówić o pewnych zmianach w 'śmiertelnej muzie', to radziłbym ostrożność, bo to, co komuś się wydaje rewolucją i ktoś połamał rytm w swoich utworach wielokrotnie, poudziwniał wszystko na olbrzymią skalę lub z techniki uczynił główną siłę swojego bandu, wcale nie oznacza, że poszedł o dekadę do przodu wobec liderów tego stylu. To dlatego często z dystansem spoglądam na wiele kapel, które są reklamowane ostatnimi czasy jako ewidentnie nowatorskie, bo tu nie chodzi o to, że ktoś pokręci swoje dźwięki tak, by nikt nie dostrzegł w nich słabości i bylejakości, a potem mówi się o innowacjach i rewolucjach. Po dziś dzień mam w uszach album "Outre" PORTAL, ponieważ zmaltretował mnie kompletnie, a mimo wszystko sam nie wiem czy zasłużył na miano najbardziej ekstremalnej płyty w death metalowym gatunku i tak samo odnoszę się do drugiego albumu amerykańskiego AEVANGELIST, który przy pierwszym przesłuchaniu wydał mi się totalną porażką głównie ze względu na to, że mój sterany pracą słuch nie podołał chaosowi dźwięków wydawanych przez znanego między innymi z BENIGHTED IN SODOM Matrona Thorna, ale miałem też wrażenie, że tu nie chodziło tylko o moje niedomaganie. Słuchając po raz drugi, a potem po raz trzeci otwierającego "Omen Ex Simulacra", ponad 12-minutowego "Veils" miałem odczucie, że na przykład ULCERATE dojrzał do tego, by udziwnione formy umieć zapodać fanom death czy black metalu w taki sposób, że zażerają i sprawiają, iż ten zespół staje się faktycznie pewnym liderem progresywnej frakcji współczesnego death metalu, podczas gdy AEVANGELIST dopiero szuka właściwej drogi i posiłkuje się czymś, co można nazwać silnym wsparciem tła i estetyką zbliżoną do power electronics. Owe "Veils" nabiera mocy właściwie wyłącznie dzięki klawiszowemu, niepokojącemu i w sumie z czasem drażniącemu podkładowi, a nieczytelny growl Ascarisa i bardzo nisko nastrojone gitary coś tam próbują przekazać jak by miał to być soundtrack do totalnie opętanego horroru, ale ciar na plecach nie odczułem. Dalej jest podobnie, bo panuje tutaj niemiłosierny chaos, wszystko zlewa się w jakąś niewymiarową, lepką magmę, która wypływa z głośnikow w postaci 'utworów' o niewiadomej konstrukcji i nie znanej mi celowości. Jedynie w "Prayer For Ascetic Misery" na chwilę wychodzi na pierwszy plan bardziej czytelny, death metalowy zestaw riffów, a "Relinquished Destiny" i "Abysscape" fragmentarycznie wnoszą wolniejsze i cięższe granie. AEVANGELIST jest rzeczywiście ekstremalny w swojej formie, ale ten nawiedzony klimat drugoplanowych, acz przy tym bardzo wszędobylskich klawiszy i niezrozumiałego rzężenia gitar, nieczytelnej perkusji oraz wydzierającego się wpiekłogłosy wokalu lub burczącego growlingu nie przykuł mojej uwagi w taki sposób, jak o to pewnie chodziło autorom. Nawet demówki BLASPHEMY brzmiały bardziej przekonująco...

ocena:  2/ 10

www.newobliviongospelmusic.com


www.facebook.com/aevangelist.official


www.debemur-morti.com


autor:  Diovis



<<<---powrót