| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

APHONIC THRENODY

"First Funeral"

Avantgarde Music (MCD 2013) 

Scena doom i funeral doom metalowa ma się dobrze już kolejny rok. Na szczęście trend nie rozwinął się na tyle, by w ciągu dwóch-trzech lat zniszczyć nadmiarem nijakich pozycji te gatunki, a w 2013 roku znowu powstało tyle pozycji z tego kręgu, ile trzeba. Było czego słuchać i nawet teraz, gdy rok 2014 jest już w pełni, nadal jeszcze poznaję rzeczy wydane w tamtym roku. Nie inaczej jest z debiutanckim mini-CD międzynarodowej formacji APHONIC THRENODY. Najbardziej znaną (przynajmniej dla mnie) postacią w tej grupie jest Kostas Panagiotou z PANTHEIST i WIJLEN WIJ. Grecki muzyk, który aktualnie stacjonuje na Wyspach Brytyjskich, jest starym wyjadaczem i wie za co się łapać, jak chodzi o muzykę smutną i przytłaczającą. Może to nie on nadaje tutaj główny ton, bo jest wyłącznie klawiszowcem (w PANTHEIST także wokalistą), ale swoje niewątpliwe piętno odcisnął na tym niemal 40-minutowym materiale złożonym z czterech długich kompozycji. Trzech z czterech pozostałych muzyków pochodzi z Włoch (z tego co mi wiadomo, co najmniej dwóch też obecnie mieszka na Wyspach), ale na szczęście, pomimo głównie black metalowych korzeni, nie wnoszą tutaj nic z siermiężnego i bzykliwego grania charakteryzującego gro hord z tego kraju. Wokalista Roberto M growluje konkretnie, a i chóralne zaśpiewy w jego wykonaniu też się przytrafiają, gitarzysta i jednocześnie basista Riccardo V przykłada się do swoich partii naprawdę nieźle, a bębniarz Marco Z również robi swoje, trzymając nieśpieszny rytm. Piątym do 'funeral brydża' jest pochodzący z Węgier wiolonczelista Abel L, ale pojawia się tylko w kilku momentach nadając tej doom/death'owej muzie jeszcze bardziej wisielczego charakteru, choć odnośnie samych dźwięków zawartych na "First Funeral", to odnoszą się one przede wszystkim do starych dokonań MY DYING BRIDE czy THERGOTHON, a z tych nieco nowszych formacji, to można je porównać do MOURNFUL CONGREGATION czy WHO DIES IN SIBERIAN SLUSH. Tu też jest to pomieszanie bezgranicznego żalu i smutku w zawodzących partiach gitar oraz delikatnie zaznaczonej orkiestracjami majestatyczności, co oczywiście nie ma może tego ciężaru gatunkowego co u kultowej EA, jednak wszystko to jest dobrze wykreowane, zagrane i ani trochę nie nuży. Każdy z tych kawałków przynosi mnóstwo ciężaru, ale nie brakuje tu ani akustycznych pasaży, ani melodycznych wtrętów, a to też jest plusem tego materiału. Zwłaszcza urokliwy początek "Life Calls Death" daje trochę wypocząć po wgniatającym zakończeniu "Light Eyes Fade Away" i przed kolejnym stutonowym atakiem. APHONIC THRENODY pracuje tymczasem nad pełnym albumem i pewnie wtedy pokaże na co stać tych muzyków.

ocena:  7,5/ 10

www.myspace.com/aphonicthrenody


www.facebook.com/pages/Aphonic-Threnody/527080693991442


aphonicthrenody.bandcamp.com


www.avantgardemusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót