| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ARCHITECT OF DISEASE

"Open the Hearts"

The End Of Time Records (CD 2013) 

Zauważyłem, że najtrudniej mi zasiąść do recenzji materiału, przy którym w jakiś tam sposób asystowałem. Tak się składa, że byłem obecny podczas masteringu "Open the Hearts" - debiutanckiego materiału formacji ARCHITECT OF DISEASE i mogłem być świadkiem tego, jakim poprawkom ulega nagrana wersja tego albumu. Oryginalnie to miał być trzeci album IUGULATUS, ale na skutek różnych perturbacji ze składem został nagrany przez AOD i tak powinien być traktowany, choć zasadniczych różnic stylistycznych tutaj nie uświadczymy. To nadal zagęszczony, kiedy trzeba - rozwścieczony, kiedy trzeba - trochę bardziej majestatyczny black metal zahaczający mocno o dokonania MAYHEM czy wielu skandynawskich hord. Już od początku Markiz, Matys, Wilku, Morbid M. i Wojtass nie bawią się w ceregiele, introdukcje i zaczynają od krótkiego sprzężenia gitarowego, a potem w ramach czteroipółminutowego "Leviathan Prayer" przeskakują bez trudu od bardziej rozpędzonych momentów do takich mocniej skondensowanych. 'Attilowe' wokale robią tutaj swoje i dodają obłędu muzyce, która trzyma się ram klasycznej odmiany black metalu, ale jest tu przemycona również odrobina skandynawskiej melodyki, bez obaw jednak - IN FLAMES nie było w żaden sposób inspiracją dla tych łódzkich muzyków hehe. W "Bones Regime" jest jeszcze ciekawiej i te dwie flanki - czyli szybka nawalanka i necro-sound - są jeszcze bardziej zaakcentowane. Długie solówki Markiza mogą się kojarzyć z tymi z ostatniego albumu DEEP DESOLATION, ale wraz z typowo black'ową atmosferą brzmią jednak odmiennie. "In the Blaze of Havoc" jest bardziej ortodoksyjny i jednorodny w formie i mimo wszystko nie tak ciekawy, jak dwa wcześniejsze fragmenty tej płyty, choć końcówka z chorobliwymi partiami gitary i wysuwającym się co jakiś czas basem też przykuwa uwagę. W średnio-szybkim tempie, gęstym od gitarowych szaleństw, utrzymany jest "Without Divine Intervention", nieco szybszy jest numer tytułowy, ale środkowa część gniecie masywnością, natomiast "Rejection of the World" wyróżnia się przede wszystkim chorobliwymi wokalami. Osobno warto wspomnieć o kończącym album, prawie 16-minutowym "Devour the Sun", w którym skondensowanie Zła i obłędu jest już bliskie zagrożenia psychice nieodpornego na takie akcje słuchacza, a w końcówce pewnym zaskoczeniem jest iście heavy metalowa solówka. Za puentę tego opisu niech posłużą moje słowa, które powiedziałem muzykom ARCHITECT OF DISEASE tuż po zapoznaniu się zmasterowanej wersji, że spokojnie mogłoby wydać ten materiał francuskie Debemur Morti Productions, choć oni też muszą robić przesiew, bo to nie czasy, by dana firma wydawała kilkadziesiąt pozycji rocznie.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/architectofdisease


www.facebook.com/pages/Architect-Of-Disease/425689324215174


autor: Diovis



<<<---powrót