| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLACK CROWN INITIATE

"Song of the Crippled Bull"

PRC Music (MCD 2013) 

Ten kwintet z Pensylwanii - choć rodzime dla nich Reading można pomylić z angielskim miastem o identycznej nazwie - zaskoczył chyba wszystkich. Metal progresywny w ich wydaniu jest rzeczą doprawdy niebywałą i to nie tylko ze względu na nieprzeciętne umiejętności tych muzyków, które słychać na każdym kroku. BLACK CROWN INITIATE gra po prostu intrygująco. Za co by się nie wzięli - brzmi wręcz fantastycznie, stymulując mnie do kolejnych i kolejnych przesłuchań. Gdy rozpocząłem swoją przygodę z debiutancką epką tej grupy pod tytułem "Song of the Crippled Bull" pierwsze minuty "Stench of the Iron Age" podpowiedziały, że może być to rzecz z pogranicza post i progresywnego rocka. Elementy obu stylistyk są tu wprawdzie obecne, choć mówiąc delikatnie - na nich się nie kończy. Przestrzennie zaaranżowane subtelności eksplodują bowiem nowoczesnym death metalem o nieco core'owym szlifie, lecz zdecydowanie smolistej strukturze, nieludzko dopracowanej technice i nie pozwalającej na oddech intensywności. Najprecyzyjniej mogę przybliżyć ich granie komuś, kto kojarzy dwie ostatnie płyty norweskiego LEPROUS. Jest to zespół grający progresywny metal, w którym ekstrema stanowi jedynie pikantny doń dodatek. W BLACK CROWN INITIATE proporcje są dokładnie odwrotne. Ewentualnie można opisać ich granie jako wypadkową między stylem, powiedzmy, PAIN OF SALVATION z pierwszej dekady obecnego wieku, a takich kombinatorów ekstremalnej sztuki jak np. GOJIRA czy STRAPPING YOUNG LAD. Post rockowo-progresywne momenty z czystym wokalem przeplatają się z morderczymi przyspieszeniami, w których James Dorton pokazuje niemałe 'różki' (podręcznikowym przykładem jest "The Mountain Top"). Nie jest to niczym nowym, ale łatwość z jaką przeskakuje on z czystego wokalu na growling (gdzie Glen Benton czy Mikael Akerfeldt aż proszą się o przywołanie) przyprawia o ciarki. W tytułowym utworze kończącym potrafi wyciągnąć w przysłowiowe niebogłosy i nie popaść w fałsz, a gdy taki delikwent potrafi jeszcze do tego zaryczeć tak jak on - o mamo! Nie ma tu chyba jednak muzyka, który dawałby ciała w starciu ze swoim instrumentem. Wspierający Jamesa backing wokalnie gitarzyści Rik Stelzpflug oraz Andy Thomas są doskonali w klimatycznych przekładańcach, niezastąpieni w progresywnym 'mieszaniu', mistrzowscy w technicznym kostkowaniu, nieobliczalni w kontrastowaniu ołowiu wysokoprogowymi kwasami, wyrafinowani w struganiu uczuciowych solówek i w czym tylko chcecie ponadprzeciętni. Bas Nicka Shawa i perkusja Jesse'ego Beahlera zamyka to wykorzystane z jakże wielkim rozmachem instrumentarium kooperując w precyzyjnie i naprawdę kosmicznie pracującej sekcji rytmicznej. BLACK CROWN INITIATE rozdał karty już na starcie, a przecież to zaledwie czteroutworowa, dwudziestominutowa epka.

ocena:  9/ 10

www.facebook.com/BlackCrownInitiate


blackcrowninitiate.bandcamp.com


www.prcmusic.com


autor: Kępol



<<<---powrót