| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CENTINEX

"Subconscious Lobotomy (v.II.MCMXCIX)"

Pulverised Records (CD 1992 - 2013) 

Nie tak dawno dotarły do nas wieści, że CENTINEX się reaktywował i nie tylko moje zdanie jest takie, że to kompletnie niezrozumiałe posunięcie. Na gruzach tego bandu powstał przecież bardzo ważny dla death metalowej sceny DEMONICAL, który samemu określam jako znacznie poprawioną wersję CENTINEX. Co więc stoi za odrodzeniem tego ostatniego bandu, który zawsze stał w cieniu tych najważniejszych szwedzkich ekip death metalowych i nie stało się to przypadkowo, bowiem ich płyty nie miały 'tego czegoś', co mogło wprowadzić tę nazwę do elitarnego grona inicjatorów nowego ruchu na metalowej mapie. Wystarczy przecież wsłuchać się w debiutancki album "Subsconscious Lobotomy", który powstał w zapracowanym w owym czasie (1992 rok) Sunlight Studio. Jest oczywiście to specyficzne, 'zapiaszczone' brzmienie, jest jazda na wysokich obrotach i jest z lekka melodyczna otoczka unosząca się nad tymi kawałkami, ale to nie wystarczy, aby określać ten album jako wybitny, przełomowy czy w ogóle bardziej pozytywny niż przeciętny. Słucha się go po latach z pewnym takim sentymentem, to fakt, jednak tak jak w tamtym czasie nie odstawał od 'średniej krajowej', tak i teraz nie wzbudzi większych emocji. Znacznie lepiej wypadały wtedy w tego typu graniu zarówno UNLEASHED, jak i EDGE OF SANITY, bo właśnie bliżej tych zespołów można umiejscowić CENTINEX A.S. 1992, a jeśli już szukać równoprawnych konkurentów, to można by tu wspomnieć nieco podobne stylistycznie CEMETARY czy DESULTORY. Zwłaszcza ci pierwsi nie obawiali się urozmaicać gitarowego rzeźbienia akustycznymi motywami i nieco wolniejszym graniem, a tak jest i na "Subconscious Lobotomy". Te akustyki i pojawiające się tu i ówdzie klawiszowe tła wypadają nie najgorzej, ale już na przykład żeńskie partie w "Orgy In Flesh" są niewypałem. Re-edycja Pulverised Records z 2013 roku zawiera dodatkowo trzy numery z wydanej w 2000 roku epki "Apocalyptic Armageddon" , na której pojawił się już także związany przez kolejne lata perkusista Kenneth Englund. To już na pewno dużo dojrzalsze oblicze tego zespołu, ale czy ciekawsze, to kwestia sporna i dość wątpliwa. Brzmienie jest nadal typowo 'szwedzkie', nieco inne wokale wrzeszczącego wówczas w grupie Johana Janssona, więcej dzieje się w warstwach gitar, ale reszta to już taka średnio wartościowa pozycja głównie dla nielicznych fanów tego bandu. Warto też wiedzieć, że z oryginalnego składu odrestaurowanego CENTINEX z początku lat 90-ych pozostał jedynie Martin Schulman, ale to on był głównym motorem tego bandu i przez wiele lat podtrzymywał go do życia posiłkując się coraz to nowymi twarzami, przede wszystkim za mikrofonem, co też nie pomagało w osiągnięciu przez zespół odpowiedniej estymy wśród fanów. Dlatego nie wróżę w nowej rzeczywistości wielkiej kariery CENTINEX i ktoś może nieźle wtopić inwestując w ten zespół...

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/centinex


www.facebook.com/CentinexOfficial


www.pulverised.net


autor:  Diovis



<<<---powrót