| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CRONIAN

"Erathems"

Season Of Mist Records (CD 2013) 

Mimo, iż nie zetknąłem się wcześniej z projektem CRONIAN i pierwszy raz włączyłem sobie "Erathems" bez zaglądania w jakiekolwiek info doskonale wiedziałem, że jest to szyld prowadzony przez muzyków norweskiego BORKNAGAR czy VINTERSORG (względnie zręcznych ich kopistów, choć dajmy spokój takim alternatywom). Ciekawe, co? Czytaniem z kryształowej kuli nigdy się przecież nie parałem, babcia guseł nie odprawiała, nikt w rodzinie uroków nie rzucał, więc jakim cudem z tak chirurgiczną precyzją przejrzeć mogłem obsadę przedsięwzięcia pod kryptonimem CRONIAN? Z bardzo prostej przyczyny. Otóż trzeci już album tego aktu nie prezentuje bowiem absolutnie nic ponadto, co mogliście usłyszeć na płytach wspomnianych wyżej projektów Andreasa 'Vintersorga' Hedlunda czy Oysteina Garnesa Bruna. W otwierający utwór pt. "Cold Wave Eruption" wkleją melotronowo - i przyznać muszę, że w sumie niestandardowo - wibrujące klawisze, totalnie amorphisowy "Ecocracy" upstrzą pociesznie dźwięcznymi dzwoneczkami, tu i ówdzie rozrzedzą gitarowo-perkusyjną rozwałkę to klawiszami, to beczkowymi pasażami i wydaje im się, że takie to oryginalne. Coś tam sobie pogadają do wydawcy o różnicach między celami czy aspiracjami BORKNAGAR a CRONIAN, lecz cóż z tego skoro tekstowej otoczki, a nie maniery muzycznej one dotyczą? Szkoda mi dobrych momentów, na jakie natknąłem się słuchając tego krążka. Wspomniany "Cold Wave Eruption" jest utworem zacnym, tym bardziej w swym kulminacyjnym punkcie, podobnie jak "Drifting Station" pokazujący, że całkiem niezłe kompozycje znane z takiego choćby "Epic" nie zostały napisane ręką przypadku. Gdyby wstrzymać się z ich wykorzystaniem i dorzucić najlepsze pomysły odkładane na bok na potrzeby kolejnego krążka BORKNAGAR, byłaby szansa na w porywach świeży i niewymuszenie dobry album z logiem tego ostatniego. W sytuacji obecnej przychodzi mi natomiast stwierdzić, że CRONIAN jest bezcelowo powołanym do życia tworem, w dodatku zaliczającym na "Erathems" szalenie poważne wpadki. Może to kwestia gustu, ale gdybym był świetlicowym animatorem w szkole podstawowej w jakiejś uroczo małej miejscowości bez miejskich praw i aranżował dla dzieci przedstawienie z gatunku tych 'o smoku, rycerzu i księżniczce', na bank, na tysiąc procent wykorzystałbym "Moments And Monuments" z "Erathems" CRONIANA jako tło [śmiech]. Takiej cepeliady i nadmuchiwanej kichy nie powstydziliby się mistrzowie styropianowej epickości z samego SEVEN THORNS! Reszta numerów zlewa się po prostu w jedną papkę, co jest też niestety czasami bolączką macierzystych szyldów obsługującego tu bas, mikrofon, gitarę, klawisze i laptop Vintersorga oraz załatwiającego to samo z zamianą basu na gitarę i wyłączeniem wokalu Bruna. No sorki, ale gdy pomyślę sobie ilu fanów skandynawskiego, epickiego blacku czy takiej też odmiany tamtejszej muzycznej awangardy przejdzie obojętnie obok ostatniego, fenomenalnego VULTURE INDUSTRIES na rzecz "Erathems", bo ten ostatni nagrywały NAZWISKA, włosy na pośladkach stają mi na baczność, a treść żołądkowa podchodzi do gardła. Niekiedy nachodzi mnie poczucie winy, że poniekąd z braku czasu, poniekąd też z lenistwa ignoruję pewne poboczne projekty znanych mi muzyków, choć CRONIAN zdecydowanie mnie w tej kwestii uspokaja. Niepotrzebny zespół i mimo niezłych momentów niepotrzebna płyta.

ocena:  4/ 10

www.facebook.com/cronian


www.cronianhq.com


www.season-of-mist.com


autor: Kępol



<<<---powrót