| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CULT OF ERINYES

"Blessed Extinction"

Code666 Records (CD 2013) 

Ostateczny rezultat siły oddziaływania najnowszego krążka CULT OF ERINYES przypomina mi trochę wrażenia z odsłuchu "Ylem" grupy DARK FORTRESS. Parametry i tylko parametry w obu przypadkach się zgadzają. "Blessed Extinction" to nic innego jak wzorowany (oczywiście) na norweskiej szkole takiego grania black metal. CULT OF ERINYES bije na tej płycie pokłony przed wszystkimi tymi krążkami, na których można było posłuchać surowego, acz podniosłego i nie zawsze ograniczającego się do najprostszych rozwiązań szczęku czarciego oręża. Wygląda na to, że MAYHEM, SATYRICON, IMMORTAL i poniekąd EMPEROR to chyba taka nieświęta czwórca, od której Belgowie chcieliby brać przykład. Jeśli to prawda, to powyższy przypadek zadaje jednak kłam stwierdzeniu 'chcieć to móc', gdyż "Blessed Extinction" nie jest w stanie dostarczyć mi choćby namiastki tych emocji, jakie kaskadują z mojej czachy za każdym razem gdy odpalam taki "De Mysteriis Dom Sathanas" czy "Rebel Extravaganza". Podniosłe, czyste wokale i piekielne, limbonicowe wrzaski w "Sunken Cities" nie robią mi żadnej większej różnicy. Podobnie jest z zaaranżowanym na żywe instrumenty, acz psychodelicznym przerywnikiem "Bipolar" czy płaczliwie pseudo-stainthorpowymi wyjcami w otwierającym "From the Shattered Skies". Kurcze, ciekawi mnie czy to tylko moje odczucia, czy może CULT OF ERINYES rzeczywiście oferują na najnowszym albumie materiał na wskroś słaby. Coś w tych utworach się przecież dzieje. Są zwolnienia z rozbudowanymi solówkowo-eksperymentalnymi partiami jak choćby to w "The Vlasov Notes". Jakby dla równowagi można tu posłuchać całkiem intensywnie zagęszczonych blastów, których nie ma chyba tylko we wspomnianej gdzieś wyżej miniaturce, lecz słuchając tego wszystkiego zastanawiam się 'po co?'. Po co niektóre zespoły biorą się za coś, czego nie potrafią robić? Po co wydawcy inwestują w nie pieniądze, po co ktoś im to nagrywa i wreszcie po co ktokolwiek miałby tego typu wypociny kupować i ich słuchać? Dokładnie ten sam rodzaj grania uprawiały ostatnimi laty, z o piekło lepszym skutkiem, takie kapele jak choćby BALFOR, GOLDEN DAWN czy OLDE i to właśnie ich muzykę pragnę polecić komuś, kto kwapi się by sięgnąć po "Blessed Extinction".

ocena:  2/ 10

cultoferinyes.bandcamp.com


www.facebook.com/cult.erinyes


www.cultoferinyes.com


www.code666.net


autor: Kępol



<<<---powrót