| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DRAGONHAMMER

"The X Experiment"

My Kingdom Music (CD 2013) 

Powoli dochodzi już do tego, że gdy widzę sąsiadujące ze sobą określenia: 'power metal' i 'progresywny' podchodzę do tematu z niemałą rezerwą i sceptycyzmem. Bieganina po klawiszowym parapecie czy gitarowym gryfie w żadnym wypadku nie czyni z jakiejś płyty progresywnego dzieła. W ogóle - nie rozumiem braku rozwagi w przyklejaniu zespołom takiej etykietki. Jest kilka kapel, które nawiązując do prastarej, brytyjskiej tradycji takiego grania ubierają je w całkiem świeże aranżacje, ale naprawdę nie kumam szufladkowania jako prog rock/metal wszystkiego co brzmi jak stary GENESIS/DREAM THEATER. DRAGONHAMMER uprawia wywodzącą się ze stylu tych drugich, i poniekąd też grup w rodzaju np. STRATOVARIUS, powermetalową odmianę takiej muzy, choć koła absolutnie nie wynajduje i jakiekolwiek rozmawianie w tym wypadku o muzyce progresywnej uważam za bardzo mocno przesadzone. Pół biedy gdy ktoś jeszcze robi to z takim rozmachem, jak np. DIVIDED MULTITUDE, bo tutaj można to jeszcze usprawiedliwić, ale gdy jakiś zespół, tak jak DRAGONHAMMER ogranicza zabawę z instrumentalną materią ledwie do smaczków (elektronika w "My Destiny" czy "Last Solution", hammondowe akcenty w "Escape"), to zbyt wiele progresji w tym ja dla mnie nie ma. Kłóciłbym się również z tezą, jakoby DRAGONHAMMER mogli pretendować choćby do umownego miana wirtuozów, bo nawet jeśli w takim "The Others" potrafią zamieszać w gitarowych czy też klawiszowych solówkach, nie świadczy to od razu o ich niezaprzeczalnej maestrii. Max Aguzzi na gitarze grać może i potrafi, ale śpiewać to już naprawdę niekoniecznie. Fałszujące wyciąganie zgrzyta na tej płycie przeokrutnie, skutecznie psując nawet jeśli mało odkrywcze, to całkiem dobre w warstwie kompozycyjnej utwory, takie jak rzeczone "My Destiny" czy "The Others". Potencjał tych kawałków jest generalnie całkiem spory i stawia włoski DRAGONHAMMER w częściowo obronionej pozycji, gdyż niejedni goście z chirurgiczną precyzją i pozaziemskim polotem w palcach nagrywali już płyty nijakie. Pewnym rodzynkiem, skrojonym trochę na folkową modłę jest tu żeńsko-wokalny i kojarzący się ze stylem BLACKMORE'S NIGHT "Follow Your Star", reszta to niekończące się przeskoki między wspomnianą szkołą powermetalowych szaleństw, a tym co działo się na płytach np. AXEL RUDI PELL. W nagranie tego albumu zespół zaangażował całą plejadę gości. W "My Destiny" solówkę położył na przykład, doświadczony w graniu z Jeffem Loomisem, Francesco Fareri, a wokaliście pomaga tu Roberto Tiranti (LABYRINTH, KEN HENSLEY & LIVE FIRE), że na takie akurat przykłady się powołam. Nie przykrywa to jednak niedostatków. "The X Experiment" brzmi jak dla mnie w sposób rozlazły. Jakieś to wszystko takie rozmyte i mało konkretne. Zabrakło odrobiny wywarzenia i profesjonalizmu w realizacji tych nagrań, a wielka szkoda, bo te numery mimo wszystko zasługują na więcej.

ocena:  5/ 10

www.facebook.com/dragonhammer.official


myspace.com/dragonhammerofficial


www.dragonhammer.com


www.mykingdommusic.com


autor: Kępol



<<<---powrót