| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EDENIAN

"Rise of the Nephilim"

BadMoodMan Music &DarkZone Productions (CD 2013) 

Krzywdząca dla wielu dziedzin życia i dla wielu ludzi jest napięta ostatnimi czasy sytuacja na linii Rosja - Ukraina. Jak się okazuje, nie dotyczy to wszystkich, bo taka BadMoodMan Music czy w ogóle Solitude Productions z Rosji ma za nic takie czy inne czyny swojego władcy inwestując także w wiele ciekawych inicjatyw z Ukrainy i zapewne nic tego nie powinno zmienić w przyszłości. "Rise of the Nephilim" jest drugim albumem ukraińskiej formacji EDENIAN i pod każdym względem nieco lepszym od poprzedniego, który w sumie powstał w rękach i głowach mało jeszcze doświadczonych muzyków. Nie ukrywam jednak, że ograniczona konwencja, w jakiej porusza się ten band, może im się odbić któregoś dnia czkawką, bowiem już same wypowiedzi w wywiadach w rodzaju "we play gothic/doom metal and nothing else" wskazują na to, że EDENIAN nawet nie zamierza nie zmieniać swojej muzycznej marszruty i trzyma się zaciekle tego, co zaczęły w latach 90-ych takie formacje, jak THEATRE OF TRAGEDY, TRISTANIA czy MY DYING BRIDE, a co później wprowadzały w życie na przykład DRACONIAN i SWALLOW THE SUN. "Rise of the Nephilim" jest przykładem, jak ściśle ten zespół trzyma się koncepcji pierwszych płyt tych starszych zespołów i zasada wokalnych duetów 'piękna i bestia' oraz określonego stylu, w jakim grają gitarzyści, basista, perkusista i klawiszowiec jest tutaj podtrzymywana praktycznie od początku do końca. W to wszystko EDENIAN wrzuca odpowiednio dużą dozę melodyki, klimatycznych wstawek i ciężkich gitar, ale jeśli ktoś nie gustuje w tego typu dźwiękach, ten nie zacznie ich uwielbiać ot tak, bowiem nie znajdzie tutaj wzmożonej porcji agresji (chociaż taki "And the Sea Shall Bring Up Its' Dead" na sam początek płyty może zaskoczyć nagromadzeniem jadu) czy nawet progresywno - symfonicznej otoczki. Po prostu ten album nie wychodzi poza pewne ramy i nawet nie próbuje naśladować późniejszych dokonań THEATRE OF TRAGEDY czy WITHIN TEMPTATION, o NIGTHWISH już nie mówiąc. Im wystarcza to, że mogą wykazać się w estetyce z połowy lat 90-ych i nawet nie chcą urozmaicać tej muzyki nadmiarem orkiestralnych czy quasi-popowych smaczków przez około 70 minut trwania "Rise of the Nephilim". Eternal Tom growluje, a wtóruje mu operująca może nie nadzwyczaj wyjątkowym, operowym wokalem, ale za to fantazyjnie piękna Waleri Chudencowa i na tle odpowiednio zapodanych połączeń gitarowych zagrywek oraz klawiszowych pejzaży i pianistycznych pasaży oboje snują opowieści o życiu, śmierci, miłości i świecie fantasy (tu przykładem jest inspirowany prozą Tolkiena "The Evenstar (Arwen's Tale)"). Wszystkie utwory (a każdy z nich nie należy do najkrótszych, bowiem rozciągają się tak między sześcioma i prawie dziewięcioma minutami) są właściwie na równym poziomie, co jest ich atutem, ale i pewną zmorą, bowiem nie ma tu kawałków, które można by określić mianem sztandarowych, wyróżniających się czy zapamiętywalnych. Jasne, kilka momentów ciekawszych się tutaj zdarza, choć zasadniczo pewnie chodziło ukraińskiej ekipie, by stworzyć konkretny, mocny album z muzyką, jaką najbardziej lubią i najlepiej im wychodzi. W czasach, gdy świat Zachodu w tym kontekście ściśle stawia na komercję i pieniądz, EDENIAN ujawnia się mimo wszystko pozytywnie i nokautuje niczym jeden z braci Kliczko prawym sierpowym wielu ich konkurentów. Chociaż z tym nokautem to może trochę przesadziłem...

ocena:  7,5/ 10

www.myspace.com/edenian


www.facebook.com/pages/Edenian/168859386497489


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót