| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ENBILULUGUGAL

"Noizemongers For Goatserpent"

Crucial Blast Records (2 CD 2013 ) 

Tak naprawdę to nie wiadomo w jakich kategoriach traktować tę formację. Czy jako prowokację, czy jako żart, czy grupę muzyków, którzy chcieli się czymś wyróżnić, czy też jako trybut do tych, którzy w przeszłości narobili sporo szumu swoją złą pod każdym względem twórczością. Już same rozmiary tego wydawnictwa robią wrażenie i mogą przejść do historii, bowiem na podwójnym albumie "Noizemongers For Goatserpent" pomieszczono łącznie 79 nagrań, z czego pierwsze 58 umieszczono na pierwszym dysku, a pozostałe 21 na drugim. Utwory pochodzą z różnych lat i powstawały w różnych składach i z tego, co mi się udało wyczytać, to jedynym muzykiem, który maczał swoje paluchy i wokal we wszystkich był Izedis, a obok niego pojawiali się przeróżni ludzie, choć pierwszymi na liście są ci, którzy uczestniczyli w sesjach nagraniowych i stanowią dość istotne ogniwo materiałów pod tytułami "Noizemongers For Goatserpent" z 2004 roku i stanowiącego rodzaj elektronicznego remiksu tego albumu "TnepreStaoG Rof SregnomezioN" z 2010 roku, czyli The Coprophiliac i Alcoholonomicon. Na tych dwóch pierwszych 'rzeczach' stworzonych przez tych trzech jegomościów (w drugim przypadku bez ich fizycznej obecności) chciałbym chwilę się zatrzymać. To, co oferuje tutaj ENBILULUGUGAL, to paranoiczna i barbarzyńska wręcz mikstura black metalowego prymitywizmu w stylu VON, BEHERIT i ILDJARN wymieszana z bazowo potraktowanym punk rockiem i noise'owym chaosem japońskich ekstremistów pokroju MASONNA czy ZENI GEVA lub maniaków power electronics ze SLOGUN czy SUTCLIFFE JUGEND. Kilkudziesięciosekundowe lub maksymalnie dwuminutowe wyziewy charakteryzuje nieposkromiona niczym brutalność, chaotyczność i trudna do ogarnięcia, chwilami dosłownie kakofoniczna eksperymentalność. Bzyczące, zgrzytliwe i zdeformowane brzmienie gitar, chorobliwy wrzask, tłuczące i cykające na nieprawdopodobnych prędkościach perkusjonalia oraz hałaśliwa elektronika wypełniają nagrany w 2004 roku debiutancki album złożony z 29 utworów, których tytuły są swoistymi neologizmami, ale każdy dostrzeże, że obracają się wokół tematyki koźlo - satanistyczno - nekrofilsko - okultystyczno - dewianckiej. Tylko czasem można dostrzec tutaj jakąś myśl przewodnią, dominującą elektronikę ("Goatoplasm") lub black metalową surowicę wywodzącą się w prostej linii od BEHERIT, BLASPHEMY czy VON, częściej jednak mamy do czynienia z ultra-ekstremalnym atakiem po całości. "Remiksy" z drugiej części dysku (utwory od 30 do 58) to jeszcze bardziej trudna do strawienia dawka hałasów, zgrzytów, przesterów i innych ohydnych, apokaliptycznych dźwięków, a pic polega na tym, że Izedis nawet same kawałki z "Noizemongers?" i same ich tytuły umieścił dla niepoznaki lub nie w odwrotnej kolejności jako tak zwane 'lustrzane odbicie'. Tego już jednak nie da się słuchać na dłuższą metę. Chyba że ktoś katuje się antymuzyką MASONNY czy MERZBOW na co dzień? Jeśli ktoś przetrwa katorgę pierwszego dysku (przyznaję, że mi było diabelnie trudno), to ma jeszcze w nagrodę, bądź "nagrodę" dodatkowe utwory zebrane na płycie numer dwa. Tutaj można obcować z nagraniami znacznie świeższymi, powstałymi w latach 2008-2012, gdy formacja stała się jakby jeszcze bardziej aktywną, a pochodzą one z różnych demosów, kompilacji oraz ze splitów, m.in. ze STATIC GOAT, GROMKULT i GNASHING OF TEETH. O dziwo już same tytuły są czytelniejsze i bardziej urozmaicone pod względem słowno-wizualnym, a co za tym idzie, także same dźwięki są odrobinę mniej radykalne (oczywiście bez przesady, bo to dalej chore połączenie najbardziej ekstremalnego black metalu, zniekształconego punka i noise'u), różnorodne i bardziej wyraziste. Oczywiście dalej jest szorstko, brutalistycznie, surowo, brzydko, plugawo i często bezładnie, ale czasem wyłania się tu taka estetyka granicząca na przykład z tym, gdyby ktoś nagrywał AUTOPSY w obskurnym klubie na zwykłym kaseciaku, gdyby grali w stanie mocno nietrzeżwym. Zresztą to porównanie z ekipą Chrisa Reiferta nie jest w tym miejscu bezpodstawne, bowiem w paru numerach (zwłaszcza tych dłuższych) podobieństwa są dość spore. Wystarczy wsłuchać się przykładowo w "RetardedGoat" i wszystko będzie jasne. Chwilami nawet miałem wrażenie, że takie dźwięki są zbyt 'ładne', jak na tak bezkompromisową formację, jak ENBILULUGUGAL. Nie brakuje tu jednak barbarzyńskich i chaotycznych numerów, jak np. "Lamb" (nota bene to cover VON), "The Cause of It All" czy "Enslaving Armageddon", gdzie wyraźnie słychać, że Izedis wciąż wierny jest linii, którą podążały ongiś BEHERIT, BLASPHEMY, VON czy ILDJARN, a takie "cudeńko", jak "A Skyline In Flames" to rzeczy pasożytująca na 'japońskim hałasie i chaosie'. Z kolei "SerpentGoat King" ma w sobie szczątkowe wpływy prostego, klasycznego thrash/black metalu, a zamykający drugi dysk "His Descent Into the Depths" to apokaliptyczny dark ambient. Cóż, mimo wszystko niech Wielki Kozioł ma Was w swojej opiece, bo to album niewątpliwie pod Jego patronatem i gratuluję tym, którym uda się przetrwać go w całości w jednym kawałku.

ocena:  2 albo 8 (zależy jak na patrzeć)/ 10

www.enbilulugugal.com


www.facebook.com/EnbilulugugalOfficial


www.crucialblast.net


www.facebook.com/CrucialBlast


crucialblast.bandcamp.com


autor:  Diovis



<<<---powrót