| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EVERLASTING

"March of Time"

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2013) 

Niekiedy mam wrażenie, że panowie z Solitude upychają wszystkich najlepszych podopiecznych w lewym i prawym skrzydle swojej stajni (czyli w pododdziałach BadMoodMan Music czy Slow Burn Records), podczas gdy część główna prowadzona jest przez i dla największych maniaków wschodnioeuropejskiego doom metalu w postaci tradycyjnej. Oczywiście taka muzyka nie jest mniej atrakcyjna już z samej swojej definicji, o czym przekonałem się również na przykładzie EVERLASTING. Kontakt z twórczością konserwatywnej frakcji podopiecznych Solitude potrafi wymagać jednak niekiedy od słuchacza sporego nakładu samozaparcia. Rosyjski EVERLASTING gra choć liryczny, to zupełnie wyludniony, niemal całkowicie wyjałowiony i minimalistyczny funeral doom metal. Pośród prawie podręcznikowych pustkowi klawiszowego tła pojawiają się subtelne wiązki partii innych instrumentów, choć - jak we wstępie drugiego na rozpisce "The Great Congregation" - może być zupełnie odwrotnie, albowiem tutaj bazą wyjściową dla całej reszty jest temat apatycznie odgrywany na leciutko tylko przesterowanej gitarze. Zespół nie posiada w składzie basisty, który to fakt świadczyć ma podobno o wyjątkowości jego muzyki. Może taki mają już pomysł na siebie i swoje granie, a może jest to prosta implikacja faktu, że najzwyczajniej w świecie mieli problem z osobą na tym stanowisku i postanowili nagrać debiutancki "March of Time" bez niej? Nigdy się tego nie dowiemy. Jeśli za jakiś czas zobaczę newsa mówiącego o tym, że Dmitriy Belyaev (wokal, teksty, klawisze), Dmitriy Archipov (gitara, kompozycje), Michaił Popov (gitara) i Evgeniy Granovsky (perkusja), myśląc godzinami nad wzbogaceniem brzmienia swojej muzyki zjednoczyli siły z jakimś początkującym, acz jakże utalentowanym basistą, wszystko będzie jasne [śmiech]. Nie popadajmy jednak w przesadny sarkazm, bo mimo pewnych mankamentów swej muzycznej propozycji EVERLASTING prezentuje sobą wiele. Trzeba przyznać, że są całkiem nieźli w pisaniu uczuciowych, ujmujących utworów, które nie tylko roztaczają wokół siebie mocno refleksyjną i melancholijną aurę, ale i czarują swoim pięknem. Nawet tytułowy kawałek, mimo iż chwilami kojarzy mi się z wiadomo czyją "Gaią", potrafi sobie tak pozytywny opis przywłaszczyć. W "Silence" pojawia się taki temat, że muzycy MY DYING BRIDE, NIGHTLY GALE czy SATURNUS mogliby popaść w irytację, że to nie oni wpadli na tak spreparowany bukiet nut. Troszkę zastanawia mnie otwierający "Remaining In Ground", w którego połowie wyskakuje blackowe przyspieszenie, choć członkowie EVERLASTING w dyskografii autorów "Turn Loose the Swans" osłuchani są raczej dobrze i do pewnych rozwiązań ekipa Stainthorpa i Craighana może, znając życie, swych naśladowców zdopingować. Zespół gubi się chwilami w uprawianym przez siebie poletku, ale koniec końców i tak wychodzi na swoje, trafiając w samo sedno własnych muzycznych deliberacji.

ocena:  7/ 10

www.metal-archives.com/bands/Everlasting/3540370791


everlasting1.bandcamp.com


vk.com/everlasting_russia


solitude-prod.com


autor: Kępol



<<<---powrót