| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

FUCK OFF

"Smile As You Kill"

Xtreem Music & MDD (CD 2013) 

Mam mieszane wrażenia w przypadku powrotu wielu kapel po latach niebytu, zwłaszcza jeśli cieszyły się głównie lokalną popularnością, a z oryginalnego składu pozostało niewielu muzyków. Tak też jest w przypadku hiszpańskiego FUCK OFF, któremu jakoś trudno było zebrać nowe utwory na zapowiadany od 2010 roku nowy album. Po wznowionym przez Xtreem Music debiutanckim albumie pod nieco odmienionym tytułem "A Different Sacrifice 1987-1988" może znaleźli się tacy, którzy liczyli, że Pep Casas pociągnie tę formację w takim kierunku, jaki przyprawi o orgazm niejednego fana thrash metalu, ale chociaż chciałbym zarekomendować ten najnowszy materiał każdemu fanowi tego stylu, to nie mam dobrych wieści. Co prawda otwierający album numer "Azor" przynosi kawał solidnego, siarczystego i urozmaiconego różnymi smaczkami thrash metalu, to większość pozostałego, premierowego materiału sprawia wrażenie skleconego byle jak i na szybko. Zresztą materiał powstawał podczas różnych sesji i w nie do końca takim samym składzie, co zresztą słychać. O ile nowy wokalista Albert Garcia stara się jak może, to na przykład w takich kawałku, jak "Gardens of Stone" spaprał wszystko i od tak doświadczonych mimo wszystko kapel (chociaż sam FUCK OFF działał tylko przez pięć lat - od 1986 do 1990 roku) wymaga się znacznie więcej. Tym bardziej, że Pep wraz z kolegami miota się w tych nowych utworach między starą szkołą thrash metalu, z której przecież się wywodzi a tym, co jest atrakcyjne dla tych, co rajcują się grającymi jak te klasyczne, nowymi zespołami, choć finalnie przemawia z tego przede wszystkim pewien taki schematyzm i operowanie oklepanymi rozwiązaniami. Jeśli więc nawet porównywać te siedem nowych utworów, które jakimś cudem udało się zebrać na planowany powrót po latach, to wypadają one dość blado i nijako wobec tych z debiutanckiego "Another Sacrifice" z 1988 roku. Do tego jeszcze posiłkowanie się na nowo nagranym "People In War" oraz coverem "Long Live Rock & Roll" RAINBOW wcale nie wyszło dobrze i z żalem stwierdzam, że "Smile As You Kill", poza killerskim "Azor" i jeszcze dość znośnymi kawałkami w rodzaju "We Are Back In Town" oraz hiszpańskojęzycznym "Impera la Corrupcion" to materiał mało ciekawy i atrakcyjny nawet dla zagorzałych fanów thrash metalu w jakiejkolwiek jego formie.

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/pionierosdelthrash


www.facebook.com/PionierosDelThrash


www.xtreemmusic.com


www.mdd-shop.de


autor: Diovis



<<<---powrót