| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KEKAL

"Autonomy"

Whirlwind Records (CD 2012) 

Indonezyjski KEKAL nadal w formie. W 2011 roku ukazał się ósmy, pełny, lecz przede wszystkim wyśmienity krążek studyjny tej grupy, zatytułowany po prostu "8", czyli po naszemu 'Nieskończoność' [śmiech]. Upłynął niecały rok i Whirlwind Records wypuścili kolejny znakomity album opatrzony wspomnianą pieczęcią. Mroczna Strefa zabiera głos w jego spawie na długo po premierze, choć osobiście nie sądzę, by na płyty KEKAL czekały całe tłumy i każdy, komu nie obca elektro-metalowa awangarda miał już "Autonomy" obcykane wzdłuż i wszerz. Nie wydaje mi się również by czyjakolwiek zła wola była tu czynnikiem decydującym. Każdy zorientowany wie jak wyglądają dziś możliwości mediów, które z własnej, nieprzymuszonej, nienagradzanej monetarnie woli oddają się swojej pracy, ale przejdźmy do meritum. Ci, którzy "Autonomy" jeszcze nie słyszeli mogą dostać ode mnie kilka cennych wskazówek. Jeśli znają poprzednie albumy KEKAL, mogę podpowiedzieć im, że najnowszy, długogrający opus tej formacji jest jakby bardziej minimalistyczny i mroczniejszy od poprzednich jej propozycji, a jeśli ktoś KEKAL zupełnie nie kojarzy, niech wie, że po muzyce powyższego absolutnie wszystkiego można się spodziewać. Choć nie odnosi się to do żadnego konkretnego rozwiązania wykorzystanego w tym czy tamtym utworze, Jeff Arwadi to muzyk z gatunku tych, którzy odgłos pracującej pralki potrafią nagrać i przetłumaczyć na język muzyki. Jest na "Autonomy" utwór, jakiego tytuł nie bez kozery brzmi "Swings of All Moods". Pod tą cyferką odnajdą państwo najprawdziwszą, muzyczną szajbę o znamionach geniuszu. Falujący gitarowy riff, cykająca w sumie na równych prawach z nim, charakterystyczna dla KEKAL, hybrydowa perkusja i delikatny industrial podkładają się pod całkiem sielsko brzmiący wokal Jeffa. Na tle dzwoniącej elektroniki płynnie przechodzi to w melancholijny temat nakreślony blackmetalowo w sumie wykonanymi partiami gitar, po których beatowa sekcja dostaje absolutnego szału. Napierdziela to wszystko niczym wściekłe, a wszelkie inne, towarzyszące im brzmienia o zagadkowej genezie i materii, jawią mi się niczym subtelne cienie rzucane przez masywne gwoździe, jakie wbija w bębenki słuchowe cała ta elektro-maszyneria. Do tego dochodzą później metalowe riffy, kompletny, niemal kakofoniczny i niezupełnie obrobiony field recording i co tylko tak naprawdę chcecie. Brakuje chyba jedynie jakiejś szkockiej kobzy, chóru przedszkolanek i Andrea Bocelliego [śmiech]. Takie kwiatki wystrzeliwują z - jak już wspomniałem - minimalistycznych pąków, robiąc to w najmniej spodziewanych momentach. W przypadku teledysków zespół wykazuje podobną szkołę realizatorską, gdzie wystarczy zapoznać się z obrazem nakręconym do otwierającego płytę "Rare Earth Elements". Podejrzewam, że ci goście byliby w stanie nakręcić klip podczas zmywania naczyń czy grabienia liści i tak to wszystko zmontować do kupy, że po dodaniu muzy czapka z głowy spada. Jedyne zastrzeżenie mogę tu mieć chyba tylko do partii wokalnych. Albo Arwadi wyprawia z nimi jakieś niezgłębione cuda na laptopie, albo najzwyczajniej w świecie nie do końca technikę emisji głosu udało się mu opanować, co daje się niestety we znaki w również wzbogaconym o wideoklip "Futuride". Sądzę jednak, że on i jego ekipa nadrabiają wszystkim innym na tyle, bym nie musiał zmuszać się do przymykania oka.

ocena:  8/ 10

www.youtube.com/watch?v=xB6x4JlV-SY


www.youtube.com/watch?v=uGJkYhE0Sk4


www.metal-archives.com/bands/Kekal/4418


kekal.bandcamp.com


www.facebook.com/kekalofficial


www.kekal.org/home.php


www.whirlwind-records.com


autor: Kępol



<<<---powrót