| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MORT DOUCE

"The Valley of Blood And Death"

Wydawnictwo Muzyczne Psycho (MCD 2013) 

Jakimś dziwnym trafem, w pierwszych latach po inwazji szwedzkiego death metalu nie doczekaliśmy się żadnej znaczącej kapeli, która brzmiałaby na choć trochę zbliżonym poziomie co załogi ze Skandynawii. Wygląda na to, że death metal od początku lat 90-ych ewoluował w Polsce w swoim własnym kierunku, dzięki czemu doczekaliśmy się niezłego stadka świetnych zespołów, a wszystkim drogę torował oczywiście VADER, nie umniejszając oczywiście roli wielu innych, nie mniej ważnych grup. Nazw tutaj nie będę wymieniać, bo to prawdziwe abecadło i każdy maniak death'u je zna lub powinien znać. Kiedy przed kilkoma laty powrócił boom na 'szwedzki' death metal, nie spodziewałem się wielkiego wysypu kapel, które będą chciały iść w ich ślady, bo zwyczajnie u nas w Polsce tradycji takiego grania nigdy nie było, choć słuchania i owszem ;) Dlatego przez kilka ostatnich lat można policzyć inspirowane DISMEMBER, GRAVE, UNLEASHED, ENTOMBED, CARNAGE, NIHILIST i wieloma innymi załogi na palcach jednej, góra dwóch rąk. W najbardziej udany sposób poczyna sobie THE DEAD GOATS, ale za nimi następuje dziwiąca mnie nieco pustka i dopiero potem można wynaleźć kogokolwiek, co starałby się dorównać mistrzom ze Szwecji, a przy tym nie tylko ich kopiować. Liczyłem, że może MORT DOUCE będzie kimś takim, ale niestety się omyliłem. Owszem, zadatki na oldskulowo brzmiący band mają i garściami czerpią z bogatej studni death metalu sprzed ponad dwóch dekad, a że to raczej stare wygi, a nie młodzicy, to tym bardziej miałem nadzieję? Niestety, złudną, ponieważ nic nadzwyczajnego nie usłyszymy na debiutanckim mini-albumie zatytułowanym "The Valley of Blood And Death". Może nie doczepię się do samych pomysłów na poszczególne utwory (pomijając cholerną zrzynkę w końcówce "Murderous Lust" - posłuchajcie sami), bowiem są ogólnie zrobione wedle dobrych przepisów, ale już z nazbyt prostolinijnie potraktowanym graniem i odnoszeniem się aż dosłownie do mistrzów nieco przesadzili. Co rusz da się tu wyczaić motywy ograne głównie przez całą rzeszę różnych szwedzkich ekip, ale także BOLT THROWER, ASPHYX, BENEDICTION, THANATOS i wielu innych deathsterów sprzed lat. Razi też to masakryczne ucinanie (realizator chyba nie miał pojęcia co to wyciszanie?) poszczególnych utworów i jakieś takie mało strawne brzmienie, które również może się kojarzyć z amatorką. Sami muzycy kumają o co chodzi w deciorze, jednak trochę im brakuje jeszcze umiejętności i radziłbym zamknąć się na dłużej w sali prób i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Może za rok czy dwa wydadzą z siebie coś naprawdę interesującego, bo póki co jest dość kwadratowo i mocno przeciętnie.

ocena:  4/ 10

www.myspace.com/mortdoucedeathmetal


www.wydawnictwopsycho.com


autor: Diovis



<<<---powrót