| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OBLIVION

"Called To Rise"

Unique Leader Records (CD 2013) 

OBLIVION szyldem młodym może i jest, aczkolwiek ludzie pod nim grający mają na koncie lata muzycznego doświadczenia, karierowe sukcesy, czy też aktówki kompetencji, które zaniedbywalnymi raczej ciężko nazwać. Basista Beniko Orum to założyciel kojarzonego, deathcore'owego, amerykańskiego ALL SHALL PERISH. Siadający za zestawem Luis Martinez to niegdyś perkusista - poruszającego się w tej samej stylistyce i mieszczącego w swoim składzie również i wspomnianego wyżej Bena - ANTAGONY, którego współzałożycielem był także Nicholas Vasallo - profesor muzyki filipińskiego pochodzenia, komponujący na co dzień dzieła w konwencji neoklasycznej, który tu growluje i gra na basie. Mało? No to mamy jeszcze gitarzystów, z których Ted O'Neill ładuje szarpanymi riffami od 25 lat, mając w cefałce współudział w działalności thrash/deathowego ALCHEMICONU z lat 80., a drugi jegomość nazwiskiem Victor Dods właśnie kończy robić doktorat z matmy. Mógłbym tu rzucić półżartem, że jego zamiłowanie do liczb może okazać się przydatne również gdy mowa o muzycznej stronie życia, a to dlatego, że OBLIVION gra w pełni profesjonalny, w stu procentach sprawnie odegrany i łebsko wykrojony, techniczny death metal. Podobnie można wypowiedzieć się o 'uprawnieniach' pozostałych członków. Weźmy taki choćby "Multiverse", jawiący się jako prawdziwie kulminacyjny moment pełnego, debiutanckiego "Called To Rise". Przecież to brzmi niczym prawdziwa, deathmetalowa symfonia bez użycia smyków! Można powołać się oczywiście na rzeczy w stylu HOLLENTHON, EX DEO czy SEPTICFLESH, ale to chyba jednak mimo wszystko całkiem inny rodzaj rzeczonej sztuki, gdyż, jak już napomknąłem, tradycyjne dla metalowej muzyki instrumentarium zaprzęgnięto tu w służbie nie byle jakiej zresztą orkiestracji. Część bonusowa oferuje dla porównania ten numer w wersji niemal czysto smyczkowej z nieco ekscentrycznie dodanymi partiami perkusji czy growlu, co dla pana Nicholasa jest zupełną normą, bo eksperymentalny stosunek do muzyki stylu kompozytorów klasycznych odcisnął się bardzo wyraźnie na awangardowych, solowych jego dziełach. Podobnie jak analogiczne opusy robią za prolog, interludium i epilog na "Theli" - prawdziwym pomniku symfo metalu, wiadomo przez kogo wzniesionym - tak i tu mamy "Oblivion Part 1: The Chant of Tyrants", "Canon 1 In E Minor" i "Oblivion Part 2: Infinite Descent". Cała reszta materiału kontrastuje z wymienionymi wyżej kawałkami ze względu na to, że poprowadzono je w mniej melodyjny, za to bardziej dysonansowy ("Binary Souls") i zarazem brutalistyczny sposób. SPAWN OF POSSESSION, BEHEADED czy DEIVOS jak najbardziej mogę tu wymienić. Często odnoszę również wrażenie, że w tych mniej wpadających w ucho, za to przewspaniałych w kontekście technicznych struktur utworach brzmią wręcz jak nieco odarty z folku NILE czy podobnie potraktowany BEHEMOTH z tych najbardziej deathmetalowych płyt w swoim dorobku w stylu "Zos Kia Cultus" czy "Demigod". Absolutnie nie oznacza to, że którekolwiek oblicze w jakim OBLIVION nam się zaprezentował jest gorsze (fantastycznie zadziorny, acz wyraźnie przemyślany "Reclamation", czy zwiastujący, że coraz bliżej do epickiego finału "Reigns of Fire"). Są one po prostu inne, a fakt, że różnicują album w tak znacznym stopniu liczę tu ewidentnie na plus, bo dzięki temu nie jest to płyta z gatunku: 'brzmi super, dobre kompozycje, dobre aranże? ale?' Kawał świetnego wydawnictwa z pogranicza muzycznych światów!

ocena:  8,5/ 10

www.facebook.com/OBLlVlON/info


obtainoblivion.bandcamp.com


www.metal-archives.com/bands/Oblivion/3540340115


www.youtube.com/watch?v=RukxWfE6KxA


www.uniqeleader.com


autor: Kępol



<<<---powrót